Powiew wspomnień z pewnego lata.

Witajcie moi kochani! Dzisiaj post typowo wakacyjny i chociaż właściwie minął już lipiec, a wraz z nim połowa wakacji to liczę, że ten wpis przyda się osobom, które jeszcze nie wybrały się nigdzie, bądź nie wiedzą dokąd się udać i szukają inspiracji. Przyznam szczerze, że przygotowanie tego wpisu kosztowało mnie trochę pracy ponieważ chciałam, by był wyjątkowo rzetelny oraz opatrzony w ciekawe zdjęcia, a uwierzcie, że wybieranie najlepszych kilkunastu zdjęć spośród blisko 2000 tysięcy to nie łatwa sprawa. Przejdę teraz do konkretów. Otóż chciałam Wam przedstawić małą relację z naszych wakacji sprzed dwóch lat i pomyślałam, że zrobię to w formie a’la przewodnika. Przyszło mi do głowy, że taka sucha relacja i prezentacja zdjęć z wakacji byłaby być może lekkim przechwalstwem z mojej strony, a jeżeli wplotę w to dodatkowo swoje rady, sugestie, np co warto zwiedzić lub gdzie warto zjeść, itd to będzie to być może bardziej ciekawsze i przydatne dla osób, które w przyszłości wybierają się w rejony, które zwiedziliśmy. Zapraszam więc do dalszej lektury i mam ogromną nadzieję, że się Wam spodoba!

Zaczynam! Dwa lata temu z moim ukochanym wybraliśmy się w ekscytującą podróż samochodem do Włoch. Muszę przyznać, że przemieszczanie się takim środkiem transportu daje nam wielką swobodę i ogromne możliwości, więc jeżeli macie taką możliwość i fundusze to wskakujcie do auta i ruszajcie w kierunku upatrzonego miejsca! Oczywiście pamiętajcie, by wcześniej dokonać dokładnego przeglądu samochodu oraz zaopatrzyć się w winiety (->jeśli ktoś nie wiem, co to to odsyłam do ściągi  KLIK). Naprawdę warto wcześniej wszystko dopiąć na ostatni guzik, by później nie podróżować w stresie! Po tym krótkim wstępie i kilku radach odnośnie podróży przejdę do prezentacji bardziej szczegółowego przebiegu naszej wycieczki.

Słowacja

Słowacja była pierwszym zagranicznym krajem, który przejechaliśmy po przekroczeniu granic Polski. Muszę przyznać, że krajobraz tam panujący jest dosyć specyficzny. Nasza trasa wiodła głównie przez wiele wiosek, które nie były zbyt reprezentacyjne. Znaleźliśmy jednak idealne miejsce postoju, postanowiliśmy w drodze zahaczyć o jeden z zamków na Słowacji, która słynie z tego, że jest ich tam naprawdę sporo. Naszym celem okazały się ruiny zamku Beckov wzniesionego na przełomie XII i XIII wieku (kilka słów o zamku TUTAJ). Niestety trafiliśmy w porę, kiedy to już ruiny były zamknięte dla zwiedzających, ale zadowoliliśmy się spacerem w okolicy tegoż obiektu. Jeżeli wybieracie się na Słowację to naprawdę gorąco zachęcam do wyprawy po najsłynniejszych zamkach, my mieliśmy ochotę zwiedzić jeszcze inne, ale niestety zmęczenie dawało się już nam we znaki, a poza tym musieliśmy dotrzeć do Wiednia, by odebrać rezerwację w hostelu. Jeżeli chodzi o Słowację to chciałabym Wam polecić jeszcze jedno miejsce, a mianowicie jej największe miasto i tym samym stolicę – Bratysławę. Leży ona w pobliżu granicy z Austrią, więc była naszym ostatnim przystankiem na Słowacji. Nie mieliśmy okazji zbyt wiele jej pozwiedzać, ale sądząc po obserwacjach miasto jest naprawdę warte uwagi i zdecydowanie różny się od wiosek oraz małych miasteczek, które mijaliśmy niemalże przez całą naszą podróż po Słowacji. Mam dla Was kilka zdjęć z wycieczki na ruiny zamku Beckov oraz chciałabym zaprezentować Wam nasze znalezisko, które odkryliśmy w Bratysławie w pobliżu naszego miejsca postoju.

Bardzo żałuję, że trafiliśmy w porę kiedy to zamek już był zamknięty dla zwiedzających. Muszę przyznać, że w pobliżu jego ruin rozpościera się piękny krajobraz!

Na deser mam dla Was wspomniane znalezisko, ogromne krzesło, które na długo przykuło naszą uwagę. Znajduje się ono w Bratysławie.

Austria

Po wjechaniu do Austrii krajobraz zdecydowanie uległ zmianie. Na wstępie przywitały nas pola zasiane wiatrakami i piękne góry. Ach, co to były za widoki. Po niezwykle szarej miejscami Słowacji to bardzo miła odmiana. W Austrii naszym głównym celem był Wiedeń, ponieważ tam zarezerwowaliśmy nocleg, z którego muszę przyznać, że byliśmy bardzo usatysfakcjonowani. Odsyłam Was do strony http://www.hostelworld.com/, gdzie możecie zarezerwować tanie hostele i zaręczam, że będzie z nich zadowoleni! Niestety nie mamy zdjęć z Wiednia, ponieważ wychodząc na spacer zapomnieliśmy aparatu, ale za to mam dla Was kilka fotografii krajobrazów, które przywitały nas zaraz po przekroczeniu granicy. Widok Alp wywarł na mnie naprawdę ogromne wrażenie! Jeżeli ktoś z Was tam był to doskonale wie o co mi chodzi.

Mała ciekawostka: jadąc po austriackich autostradach możemy napotkać na wiele tuneli, a niektóre z nich mają nawet do kilkunastu kilometrów!

Kończąc akapit traktujący o naszej przeprawie przez Austrię chciałabym Was zachęcić byście wybrali się do Wiednia. Przyznam szczerze, że byliśmy w nim przejazdem dwa razy: jadąc do i z Włoch, ale te kilka chwil wystarczyło by to miasto mnie zauroczyło. Jestem pewna, że w najbliższym czasie wybierzemy się z ukochanym tam na dłużej! Wiedeń urzekł mnie przede wszystkim swoją architekturą, a dla takiego fana sztuki i kultury jak ja to naprawdę prawdziwa gratka!

Włochy

We Włoszech, które były naszym docelowym miejscem wypoczynku przede wszystkim leniuchowaliśmy, delektowaliśmy się przepysznym jedzeniem, wygrzewaliśmy się na plaży, kąpaliśmy w morzu, ale również zwiedziliśmy kilka niezwykle ciekawych miast, o których postanowiłam napisać Wam coś więcej. Z faktu, że to właśnie we Włoszech spędziliśmy większą część naszych zaplanowanych, niemalże miesięcznych wakacji mam dla Was naprawdę sporą dawkę zdjęć, które pogrupowałam na kilka kategorii.

Piza

Piza od dawien dawna kojarzyła mi się z wieżą,  ale nie podejrzewałam, że wszystko, co znajduje się wokół niej jest takie piękne. Każdy budynek znajdujący się na Campo del Miracolo (Plac cudów) przyprawił mnie o zawrót głowy. Jeżeli więc wybieracie się do Pizy to plac z krzywą wieżą i przynależnymi budynkami powinien być obowiązkowy na Waszej liście zabytków do zwiedzenia. Uwierzcie naprawdę warto! Tak się złożyło, że w Pizie byliśmy, aż dwa razy i przyznam szczerze, że nie pogardziłabym i kolejnymi.

Najważniejsza oczywiście moim zdaniem jest krzywa wieża. Powiem szczerze, że zachwyca ona swoją wielkością i monumentalnością. Marzyłam by ją zobaczyć odkąd byłam mała i jako dziewczynka zastanawiałam się czy, aby na pewno się nie przewróci!

Oczywiście jak już wspomniałam cały Campo del Miracolo jest wart uwagi. Każdy z tych budynków naprawdę olśniewa swoją architekturą.

Jeżeli chodzi o Pizę to zachęcam również do zwiedzenia całego miasta, bo mimo, iż Campo del Miracolo jest zachwycający to całe miasto jest warte uwagi ze względu na swoją architekturę i klimat jaki tam panuje.

Florencja

Florencja jest stolicą Toskanii, ale przede wszystkim to kolebka wspaniałych zabytków, które zapierają dech w piersiach. Przyznam szczerze, że wybraliśmy się tam na jednodniową wycieczkę, zresztą jak do wszystkich innych miast, ale jeden dzień jak na Florencję to zdecydowanie za mało! Szczerze powiedziawszy to nie spodziewałam się, że zauroczę się do tego stopnia w tym mieście. Już nie mogę się doczekać kiedy tam wrócimy ponownie!

Będąc we Florencji grzechem byłoby nie zwiedzenie kilku najważniejszych miejsc. Teraz przedstawię kilka z nich, moim zdaniem tych najważniejszych.

Niewątpliwie najbardziej znanym obiektem we Florencji jest katedra Santa Maria del Fiore, która odznacza się przepiękną kopułą. Wygląda ona jak dopracowane w każdym szczególe dzieło sztuki.

Tuż w pobliżu katedry Santa Maria del Fiore możemy podziwiać równie piękne Baptysterium San Giovanni.

Warto zobaczyć niezwykle odmienną w stylu od katedry Santa Maria del Fiore bazylikę San Lorenzo, zaprojektowaną przez florenckiego architekta Filippo Brunelleschi.

Będąc we Florencji warto również zahaczyć o najsłynniejszy most, zwany Ponte Vecchio, czyli Most Złotników. Przede wszystkim zadziwia jego konstrukcja, albowiem składa się ona z segmentowych łuków. Na moście znajduje się dwupoziomowa galeria. Niegdyś mieściły się tam sklepy handlarzy ryb i mięsa, później garbarzy, aż w 1593 roku decyzją księcia Ferdynanda I zostali oni usunięci a na ich miejscu powstały warsztaty jubilerów oraz złotników. Jeśli szukacie wyjątkowej biżuterii to warto wybrać się na ten most.

Prawdziwi fani sztuki i kultury niewątpliwie powinni udać się na Piazza della Signoria, by podziwiać Palazzo Vecchio przed którym można zobaczyć repliki jednych z najbardziej znanych rzeźby, np Dawida Michała Anioła. Tuż obok Palazzo Vecchio znajduje się wejście do jednej z najwspanialszych i najbardziej znanych galerii malarstwa- Uffizi (Galeria degli Uffizi). Szczerze powiedziawszy to kiedy znaleźliśmy się już na tym placu to nie mogłam oderwać oczu od tych pięknych rzeźb. Mimo, że wiedziałam, iż są to repliki to zapierały mi one dech w piersiach.

Florencja moim zdaniem jest tak magicznym miejsce, że w wielu jej zakątkach można dostrzec wspaniałe, mniej lub bardziej znane zabytki, czy interesujące miejsca. Naprawdę jeżeli miałabym Wam polecić jakieś miasto we Włoszech to ona znajdowałaby się w mojej czołówce.

Na koniec mała ciekawostka o Florencji. Otóż jest to miasto, które szczególnie słynie z garbarstwa i na każdym kroku można tam spotkać stragany z ubraniami oraz akcesoriami skórzanymi. Czy to prawdziwa skóra? Nie sprawdzałam, ale podejrzewam, że w wielu przypadkach tak. W każdym bądź razie jeżeli lubicie tego typu odzienia, a jesteście akurat we Włoszech to polecam się wybrać do Florencji, bo na pewno znajdziecie coś ciekawego. Ja bynajmniej w tym wypadku jestem ekologiczna i nie przepadam szczególnie za prawdziwą skórą.

Siena

Siena to równie znane miasto jak poprzednie opisywane przeze mnie, ale muszę stwierdzić, że panuje tam zupełnie inny klimat. Jest spokojniej, mimo ogromnej rzeszy turystów, a kiedy tam jesteśmy wydaje się, że czas płynie jakby wolniej. Akurat kiedy tam byliśmy trafiliśmy prawdopodobnie na zjazd harcerzy z wielu regionów (aczkolwiek nie jestem pewna). W mieście wprost roiło się od młodych ludzi przyodzianych w barwne chusty. Z wycieczki do Sieny najbardziej utkwił mi w głowie Piazza del Campo– ogromny rynek pokryty czerwoną cegłą oraz marmurem o niezwykle charakterystycznym muszlowatym kształcie, na którym odbywa się Palio, a oprócz tego na myśl o Sienie mam przed oczami swoje piękne botki, które kupił mi w tym mieście ukochany.

Na początek mam dla Was zdjęcia wspomnianego wcześniej Piazza del Campo.

Będąc w Sienie grzechem również byłoby nie zwiedzenie Duomo di Siena, czyli po prostu katedry. Początkowo była ona budowana w stylu romańskim, ale w późniejszym czasie przeobrażono ją na gotycki. Jest naprawdę warta uwagi.

Siena to nie tylko Piazza del Campo czy Duomo di Siena- to również magiczne uliczki pełne uroku, piękne widoki oraz niezwykle przyciągający małomiasteczkowy klimat.

Volterra

Volterra na pewno nieodłącznie będzie mi się kojarzyła z drogą, jaka do niej wiodła z naszego miejsca zamieszkania. Otóż jechało się pod górę, sporą ilość kilometrów, trasa była obfita w zaskakujące zakręty, momentami czułam się nawet jak na karuzeli. Oprócz tego miasto to słynie z wydobycia soli kamiennej i alabastru, od którego się aż tam roi. Poza tym Volterra jest jednym z miejsc akcji książki „Księżyc w nowiu”, będącej drugą częścią sagi „Zmierzch”. Wedle powieści jest ona siedzibą wampirów – Volturi. Miasto jest stosunkowo małe, aczkolwiek bardzo atrakcyjne turystycznie. W Volterrze warto zwiedzić Muzeum torturkatedrę, baptysterium, zamek, czy Pałac dei Priori– najstarszy pałac władz miejskich w Toskanii.

Oczywiście mam dla Was kilka zdjęć z tego niezwykle interesującego miasta. Przedstawiają one przede wszystkim piękne uliczki oraz architekturę tej jakże inspirującej miejscowości.

Na koniec chciałabym Was gorąco zachęcić do zwiedzenia Volterry, mimo iż jest to dosyć niewielkie miasteczko to naprawdę zachwyca pod każdym względem, a kiedy już tam będzie to polecam zaopatrzyć się w jakiś drobiazg z alabastru.

Mediolan

O odwiedzeniu Mediolanu marzyłam skrycie odkąd zaczęłam interesować się modą. Ogromnie chciałam chociaż na chwilę zobaczyć miasto, które jest właśnie światową stolicą mody. Moje sny spełniły się właśnie podczas tych pamiętnych wakacji. W drodze do Mediolanu byłam niezwykle podekscytowana, a kiedy już tam byliśmy i zobaczyłam na własne oczy Galerię Wiktora Emmanuela to oniemiałam! Nigdy nie widziałam w jednym skupisku tylu markowych sklepów, Prada, Chanel, Gucci, ach mogłabym tak wymieniać. Jednak Mediolan zachwycił mnie nie tylko ze względu na wspomnianą galerię. Zauroczyła mnie również Katedra Mediolańska oraz Teatr La Scala. To była naprawdę niezapomniana wycieczka, a Mediolan zajmuje pierwsze miejsce na liście moich ulubionych miast we Włoszech.

Katedra w Mediolanie to jeden z najbardziej znanych zabytków na całym świecie. Właściwie jej nazwa brzmi- Duomo Santa Maria Nascente di Milano, czyli Katedra Narodzin Świętej Marii w Mediolanie. Jest ona wybudowana w stylu gotyckim. Szczerze powiedziawszy na zdjęciach wydawała mi się zupełnie inna, ale w rzeczywistości jest o wiele piękniejsza i robi naprawdę ogromne wrażenie.

Tuż obok katedry znajduje się wspomniana przeze mnie i tak zachwalana Galeria Wiktora Emanuela. Oprócz tego, że zebrane są w niej najbardziej znane i cenione marki na świecie to zachwyca ona swoją architekturą. Momentami kiedy po niej stąpałam czułam się jakbym była w galerii sztuki.

Kolejnym wartym zobaczenia zabytkiem w Mediolanie jest Castello Sforzesco- Zamek Sforzów, który został zbudowany w połowie XV wieku. Leży on w samym centrum Mediolanu.

Kiedy tylko przebrniemy przez cały zamek to przy jego końcu z dala ukazuje się Nam piękny łuk triumfalny, którego pomysłodawcą miał być sam Napoleon.

Należy jednak pamiętać, że Mediolan nie słynie tylko z wymienionych przeze mnie zabytków. To ogromne miasto, tętniące życiem, gdzie na każdym kroku możemy obserwować piękne i inspirujące budynki, przyglądać się niezwykle stylowym ludziom. Muszę przyznać, że byłam zachwycona tym, jak ludzie się tam ubierają. Każdy ma swój styl i nie boi się wyjść z nim na ulicę, ponieważ nikt nie ogląda się i nie komentuje uszczypliwie ludzi przechodzących obok. Niestety nam w Polsce daleko do takiego stanu rzeczy. Reasumując Mediolan jest na mojej liście miast, które koniecznie muszę ponownie odwiedzić i Was również do tego zachęcam!

Rzym

Rzym to ostatnie miasto, które odwiedziliśmy we Włoszech. Nie wiem, czy już pisałam, ale kolejność przedstawianych przeze mnie miast nie jest przypadkowa. Postanowiłam zaprezentować je wzorując się na przebiegu naszego wypoczynku w słonecznej Italii i rozpocząć od miejsca, które jako pierwsze odwiedziliśmy, itd. Wracając jednak do tematu to zwiedzenie Rzymu wywołało u mnie naprawdę wiele emocji. Nie ukrywam, że podobnie jak w kwestii Mediolanu marzyłam, by kiedyś się tam znaleźć, by poczuć na sobie duchy dziedzictwa starożytnych cywilizacji. Jak widać marzenia się spełniają! Przyznam szczerze, że byliśmy w Rzymie jeden dzień i to zdecydowanie za mało! Temu wspaniałemu miastu moim zdaniem należy poświęcić co najmniej kilka dni! Nie mogę się doczekać kiedy tam wrócimy, bo czuję ogromny niedosyt po tej wycieczce!

Kiedy jechaliśmy do Rzymu naszym celem było zwiedzenie trzech miejsc: Placu świętego Piotra oraz bazyliki, Koloseum oraz Panteonu. W miarę jak zgłębialiśmy się w to wspaniałe miasto plany się troszkę pozmieniały i niestety nie udało nam się dotrzeć do Panteonu, przede wszystkim ze względu na zmęczenie oraz fakt, że czekała nas blisko 3-4 godzinna podróż powrotna do miejsca zamieszkania. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i mimo, iż nie dotarliśmy do jednego z naszych punktów wycieczki to zobaczyliśmy inne równie ciekawe miejsca!

Oczywiście zwiedzanie Rzymu zaczęliśmy od przestudiowania jego planu, właściwie to zajął się tym przede wszystkim mój ukochany.

Po zgłębieniu mapy ruszyliśmy na podbój Rzymu. Zaczęliśmy od Koloseum. Czytałam o nim niegdyś w książkach od historii, czasem widziałam je na zdjęciach, czy w telewizji, jednak nigdy nie sądziłam, że może ono wywrzeć na mnie tak ogromne wrażenie w rzeczywistości. Bardzo łatwo można dotrzeć do niego podróżując metrem, zresztą jak do większości zabytków w Rzymie. Tutaj oczywiście moja mała rada. Jeśli wybieracie się do tego wspaniałego miasta to polecam porzucić samochody, autobusy, czy inne środki transportu, kupić bilet całodniowy na metro i wybrać się na rajd po zabytkach. Oczywiście można też zdecydować się na podróżowanie o własnych nogach, ale niektóre z zabytków są dosyć oddalone od siebie, a spacer w 35 stopniowym upale jest naprawdę wykańczający. Także: vivat metro!

Koloseum obeszliśmy  z ukochanym wzdłuż i wszerz, ale niestety nie zdecydowaliśmy się na zwiedzenie go w środku. Z prostego powodu: kolejki po bilety. Uwierzcie mi są monstrualne! Liczę jednak, że kiedyś uda się Nam wybrać na dłuższą wycieczkę do Rzymu i nadrobimy wizytę wewnątrz Koloseum.

Oczywiście zaraz obok Koloseum znajdują równie zapierające dech w piersiach łuki triumfalne oraz Forum Romanum – najstarszy plac miejscy w Rzymie.

Kiedy zwiedziliśmy już Koloseum, Forum Romanum i okolice postanowiliśmy udać się metrem w kierunku Bazyliki św. Piotra. Od zawsze chciałam ją zobaczyć, ponieważ nieodłącznie kojarzyła się mi z naszym, polskim papieżem, którego bardzo cenię do dziś. Żałuję, że nie udało nam się do niej dostać, by móc podziwiać jej piękne wnętrza, ale kolejka, która wiodła do bazyliki ciągnęła się wręcz w nieskończoność! Bazylika świętego Piotra urzekła mnie swoim monumentalizmem oraz oczarowała walorami architektonicznymi. Gorąco liczę, że jak być może kiedyś wrócimy do Rzymu uda się nam zobaczyć jej wnętrze.

Później wpadliśmy na pomysł, by zobaczyć Fontannę di Trevi, ale niestety dziwnym trafem nie dotarliśmy do niej, ale za to trafiliśmy na Plac Hiszpański wraz ze słynnymi schodami, kościół Trójcy Świętej oraz Fontannę Barcaccia. Był to ostatni punkt naszej wycieczki po Rzymie, a po nim z ciężkim sercem wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku miejsca zamieszkania.

Rzym to było ostatnie miasto, które zwiedziliśmy we Włoszech. Oczywiście pomiędzy odkrywaniem różnych ciekawych zakątków Toskanii wypoczywaliśmy w pewnym małym miasteczku, o którym celowo nie pisałam, bo chciałam napomknąć o nim na końcu. Otóż moi drodzy przez cały miesiąc zamieszkiwaliśmy w niewielkiej miejscowości, położonej nad Morzem Śródziemnym- Rosignano Solvay. Wstyd się przyznać, ale nie mamy żadnych zdjęć z naszego miejsca pobytu. Nie wiem jak to się stało! Wracając jednak do tematu to chciałabym napisać kilka słów na temat tej miejscowości. Otóż jak już wspomniałam położona jest ona nad samym morzem. W jej obrębie znajduje się bardzo znana „Biała Plaża”– utworzona przez zrzuty odpadków przemysłowych, głównie wapnia i chlorku wapnia. Oprócz tego Rosignano Solvay to bardzo przyjazne miasteczko, bogate w wiele pubów, pizzerii. Od niedawna znajduje się tam również port, w którym odbywają się różnego rodzaju imprezy rozrywkowe. Z faktu, że nie mamy własnych zdjęć z Rosignano Solvay to mam dla Was kilka fotografii pochodzących z włoskiego wydania Wikipedii, oto link do tej strony: Rosignano Solvay.

Co warto zjeść we Włoszech?

To ostatni akapit odnośnie podróży. Ponieważ niewiele pisałam wcześniej o włoskiej kuchni to postanowiłam, że wspomnę o tym na samym końcu. Przede wszystkim polecam typową włoską pizzę wprost z tradycyjnego pieca. Zaskoczyła nas swoim wyglądem oraz smakiem. Grzechem byłoby nie spróbowanie makaronów wszelkiego typu. Mi szczególnie smakował makaron z sosem ragu. Oprócz tego moim ulubionym przysmakiem była schiacciata (rodzaj niziutkiej focacci, jest mniej pulchna i bardziej chrupiąca). Urzekły mnie również włoskie słodkości, pączki we Włoszech były wręcz wypchane masą, np Nutellą. Śmiałam się, że to nadzienie z pączkiem, a nie pączek z nadzieniem i od razu na myśl przyszły mi niektóre polskie, sklepowe pączki, w których nadzienia trzeba szukać z lupą. Jeżeli planujecie spożywcze zakupy we Włoszech to polecam kupno włoskich makaronów (mi szczególnie do gustu przypadły te marki Barilla), tuńczyka (tuńczyk z Włoch to najlepszy jaki jadłam w życiu!), oliwy, wina, serów, czy słodyczy. Nie wiem czy już wspomniałam, ale włoska kuchnia jest jedną z moich ulubionych i przebywanie we Włoszech to była również prawdziwa gratka dla mojego żołądka!

Kochani! Jeśli dotrwaliście do końca tego wpisu to jestem pełna podziwu. Dla mnie osobiście jest on wyjątkowy, ponieważ podzieliłam się z Wami swoimi przeżyciami, wspomnieniami, a przede wszystkim cząstką siebie. Kiedy go tworzyłam przypominały mi się te wakacje, które były jednymi z najlepszych w moim dotychczasowym życiu. Aż mi się łezka w oku zakręciła. Abstrahując jednak od moich emocjonalnych przemyśleń to mam nadzieje, że podoba Wam się forma tego wpisu, ilość zdjęć oraz moje opisy. Oczywiście z chęcią poczytam w komentarzach o Waszych wakacyjnych podróżach oraz o tym jakie kraje polecacie. To może być świetna inspiracja dla mnie i ukochanego ponieważ nadal nie mamy planów na wakacje, a poza tym w razie co, gdyby w tym roku nic nie wyszło to będziemy mieć zaczątek pomysłów na kolejny rok. Tymczasem ściskam Was mocno i oczywiście do następnego!

Monika

6 Comments

  1. Wspaniała wycieczka 🙂 My w tym roku odwiedziliśmy Włochy po raz pierwszy i tylko na 3 dni. Spaliśmy w rejonie jeziora Garda, a naszym celem była wycieczka do Wenecji (z resztą jest o tym wpis u mnie) 🙂 Ale mam nadzieję, że uda nam się jeszcze wrócić i zobaczyć inne miejsca.

    • Zaglądałam Kasiu do Ciebie i widziałam co nieco. Zazdroszczę wyprawy do Włoch! Bardzo polubiłam ten kraj i mam nadzieję, że wrócimy tam kiedyś! Wam też na pewno się uda. 🙂

    • Olu muszę przyznać, że Mediolan to naprawdę wspaniałe miasto! Jak będziesz miała okazję i możliwości to naprawdę polecam się tam wybrać! 🙂

  2. Podziwiam Cię za ten wpis – tyle zdjęć, tyle informacji!
    Wspaniała wyprawa 🙂
    I tak po cichutku Wam zazdroszczę ;))
    Buźka!

    • Przyznam szczerze, że stworzenie tego wpisu kosztowało mnie masę pracy, ale cieszę się na samą myśl, że może choć w małym stopniu się komuś przyda. Co do wyprawy to, a nóż kiedyś i Tobie uda się na taką wybrać. 🙂

      Buziaki kochana!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *