Moja lista must have na sezon jesień/zima 2011/2012.

Witajcie kochani! W związku z tym, że przed nami mam nadzieję piękna polska jesień oraz niezbyt sroga zima pora pomyśleć o zmianie garderoby. Mam już co prawda dosyć pokaźną kolekcję ubrań na chłodniejsze pory, ale wiadomo, że co roku zmienia się moda, a my chcąc nie chcąc w większym lub mniejszym stopniu za nią podążamy. Postanowiłam więc, że w tym wpisie przedstawię Wam moją listę must have na sezon jesień/zima 2011/2012. Przede wszystkim znalazły się na niej ubrania, dodatki i buty, ale stwierdziłam, że urozmaicę ją również o kosmetyki, których kupno planuję w najbliższym czasie. Mogę zdradzić, że spodziewałam się, iż moja lista będzie znacznie dłuższa, jednak po głębszym namyśle postanowiłam, że nieco ją ograniczę i skupię się jedynie na rzeczach pierwszej potrzeby! Zapraszam Was do dalszej lektury i oczywiście zachęcam do wyrażania swoich opinii.

Przedstawianie swojej listy must have zacznę od ubrań, butów oraz dodatków. W tym sezonie postanowiłam przede wszystkim zaopatrzyć się w końcu w jeansy, których zakup planuję już kilka miesięcy (swoją drogą to chyba jedyna część garderoby, której kupno wywołuje we mnie tyle skrajnych emocji), odświeżyć swoją kolekcję swetrów, poszukać komina oraz idealnego T-shirtu. Oprócz tego marzy mi się torba a’la listonoszka oraz baleriny i jesienne buty. Tak wygląda moja lista w skrócie, ale tak naprawdę zmienia się ona z minuty na minutę w związku z czym postanowiłam, że przedstawię Wam swoich pewniaków, o których marzę skrycie już długi czas.

  1. jeansy – dobrze skrojone, najlepiej, żeby były najprostsze pozbawione i wszelkich ozdób. Jeżeli chodzi o spodnie to jestem minimalistką i nie lubię przesytu. Zawsze szukam takich modeli, które wydają mi się uniwersalne i dobrze podkreślają moją sylwetkę, uwydatniając jej zalety, a tym samym odwracając uwagę od wad. Jeśli chodzi o jeansy to najbardziej lubię te z prostymi nogawkami, lub zwężającymi się ku dołowi, w moim przypadku czasy kiedy królowały dzwony odeszły już w zapomnienie.
  2. ciepły sweter – kuszą mnie bardzo swetry w norweskie wzory, ale nie pogardziłabym również typowo zimowymi, ciepłymi swetrami, w których będę się mogła schować w chłodne wieczory. Nie mam określonych kryteriów, co do tego typu garderoby, ale wyznaję jedną główną zasadę – nie kupować swetrów, które gryzą! Materiał swetra ma dla mnie nadrzędną funkcję, musi być trwały i miły w dotyku.
  3. kardigan – swetry typu kardigan, które posiadam wyglądają już trochę na zmęczone życiem, więc coraz częściej zastanawiam się nad kupnem nowego. Nie mam zbyt dużych wymagań, co do niego, ale tak jak w przypadku ciepłych swetrów liczy się dla mnie materiał. Nie lubię, kiedy po kilku razach użytkowania sweter się mechaci i rozciąga. Poza tym zdecydowanie wolę dłuższe kardigany.
  4. narzutka – zastanawiam się nad nią już naprawdę długi czas. Miałam nawet już jedno podejście do miętowej narzutki z H&M, ale ostatecznie z niej zrezygnowałam. Obecnie poszukuję w miarę ciepłej narzutki w typowo jesiennych kolorach. Myślę, że nada się ona również idealnie na wiosnę.
  5. marynarka – jeżeli chodzi o marynarkę to mam kilka wymagań. Musi być z dobrego materiału, dobrze skrojona, najlepiej w kolorach oscylujących wokół szarości i brązów. Zdradzę Wam, że różowe i pomarańczowe marynarki wydają mi się strasznie oklepane, swojego czasu miałam na taką ochotę, ale chyba nie jestem, aż tak odważna jak myślałam i zdecydowałam się stonowaną kolorystykę.
  6. T-shirt – uwielbiam T-shirty, więc w moim przypadku to normalne, że myślę nad kupnem kolejnego. Pewne jest, że chciałabym, aby był biały, bo akurat ten kolor w mojej szafie nie jest zbyt często spotykany. Dodatkowo marzy mi się, by miał on jakiś ciekawy nadruk, bądź napis.
  7. komin – w zeszłym roku kupiłam czarny komin w H&M, ten typ szalika spodobał mi się do tego stopnia, że zastanawiam się poważnie nad następnym. Tym razem marzy mi się szary komin z grubego materiału.
  8. listonoszka – od dawna marzę o takiej torebce, najlepiej gdyby była w odcieniach brązowego, idealnie pasowałaby do mojego czarnego trenczu. Musi być również dosyć pakowana, ponieważ zazwyczaj noszę ze sobą naprawdę dużo rzeczy i oczywiście jak to na mnie przystało każdą z osobną uważam za niezwykle potrzebną.
  9. baleriny – doskonale sobie zdaję sprawę, że wkraczamy w zimne pory roku, ale zazwyczaj podczas wczesnej jesieni dosyć często chodzę w balerinach. Przyznam szczerze, iż te, które posiadam w swojej kolekcji wyglądają już na porządnie schodzone i muszę się rozejrzeć za nowymi. Nie mam zbyt dużych wymagań co do nich, najważniejsze, aby były wygodne, miały dosyć solidną podeszwę i przede wszystkim urzekły mnie swoim wyglądem.
  10. obuwie na jesień – już od dłuższego czasu rozmyślam nad kupnem nowej pary butów na jesień. Mam swoje dwa typy, albo będą to w miarę lekkie kozaki, których kolorystyka będzie oscylowałam wokół brązów, albo saszki, które zachwycą mnie swoim krojem, kolorem i solidnie wykonaną podeszwą (po ostatnich przygodach z tego typu butami, mam naprawdę spore wymagania).

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się , iż moja lista must have  będzie aż tak krótka. Zazwyczaj w mojej głowie kłębi się tyle pragnień dotyczących tego, co bym chciała mieć w swojej szafie, że czasem po prostu za nimi nie nadążam. Postanowiłam jednak zebrać rzeczy, które są w zasięgu mojego portfela i na pewno zdecyduję się na nie w ciągu najbliższych miesięcy. Wiadomo, że posiadam listę rzeczy, które bardzo bym chciała mieć, aczkolwiek ich cena póki, co przekracza znacznie moje możliwości. Jeżeli jesteście ciekawi, co znajduje się na takiej liście to zajrzycie na moją fashionliste, która usytuowana jest tuż za reklamami.

We wstępie zaznaczyłam, że chciałabym również przedstawić Wam swoją listę must have, która będzie obejmowała kosmetyki. Jak wiecie uwielbiam testować nowe produkty, zresztą podkreślam to na każdym kroku. Ostatnio postanowiłam trochę ograniczyć kupno kosmetyków, ale jest kilka pozycji, które na pewno w niedalekiej przyszłości znajdą się w moim posiadaniu i to je właśnie chciałam Wam zaprezentować.

  1. Paletka Sleek Au Naturel – odkąd dowiedziałam się, że ma powstać paletka, która będzie łączyła w sobie moje ulubione kolory to nie mogę przestać o niej myśleć. Słyszałam wiele dobrego o paletkach Sleek, chciałabym się przekonać na własnej skórze, czy te wszystkie komplementy mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.
  2. produkty Clean and Clear z serii Morning Energy –  nie wiem jeszcze, na które konkretnie się zdecydować, ale na pewno chciałabym je przetestować. Nie byłabym sobą gdybym nie napisała, że kusi mnie niezmiernie ich kolorystyka i już od samego patrzenia na te produkty czuję mały przypływ energii.
  3. olej kokosowy/migdałowy – na kupno jednego z tych produktów zdecydowałam się po przeczytaniu ciekawego posta jednej z moich ulubionych blogerek – Joasi, jeżeli jesteście ciekawi, o czym był to odsyłam Was tu: oczyszczanie skóry olejami.
  4. tusz do rzęs – Rimmel Volume Accelerator. To akurat nawet dla mnie samej nie jest zaskoczeniem, bo uwielbiam testowanie nowych tuszy do rzęs. Miesiąc bez nowego tuszu to miesiąc stracony. Tym razem padło na tusz Rimmel Volume Accelerator, który podobno sprawia, że nasze rzęsy mają być pełniejsze nawet do 10 razy, a dodatkowo stymuluje on ich wzrost. Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się zweryfikować te zapewnienia na własnej skórze.
  5. Bielenda naturalny peeling cukrowy – zanoszę się z jego kupnem już bardzo długo, przyznam szczerze, że czekam na okazję, kiedy będzie on w promocji, bo jego regularna cena to ok 19 zł. Kusi mnie przede wszystkim ten kokosowy, który widoczny jest na zdjęciu poniżej, ale można nabyć go również w kilku innych wariantach, które chętnie przetestuję za jakiś czas. Najpierw jednak muszę wykorzystać do końca swój porzeczkowy peeling z Joanny.

Moja lista must have dotycząca kosmetyków jest całkiem krótka. Od niedawna kieruję się mottem: „zużyj stare, aby zrobić miejsce na nowe”. Gorąco wierzę w to, że w końcu uda mi się zmobilizować i pohamować mój kosmetyczny zakupoholizm, który czasem mnie przerasta. Trzymajcie kciuki!

Mam nadzieję, że spodobał się Wam ten post. Jestem ciekawa, czy Wy również macie taką swoją listę must have, a jeśli tak to, co się na niej znajduje, a może po prostu robicie zakupy spontanicznie. Ja osobiście już od dłuższego czasu staram się robić przemyślane zakupy, chociaż muszę przyznać, że nie brakuje mi również spontaniczności i zdarza mi się kupić, coś, co po prostu skradnie moje serce w mgnieniu oka. Zostawiam Was z wpisem, a za niedługo biorę się za następne. Do następnego!

Monika

34 Comments

  1. O jak ja kocham takie listy. Tyle tylko, że moja nigdy nie miałyby końca, lub zmieniałyby się w czasie dotarcia do sklepów;p Ale teraz odniosę się do Twojej;p Z dżinsów, też by mi się przydały jakieś fajne, najlepiej rurki z wysokim stanem, dalej sweter, w moim przypadku jakiś duży i fajny, dalej T-Shirt, też je uwielbiam, dlatego zawsze mam do nich słabość;) No baletki to tez oczywiście, a obuwie na zimę już mam. Trzymam kciuki, za Twoja listę, i czekam na jej efekty;P Pozdrawiam i zapraszam na nowy post;d

  2. na wstępie – strasznie mi miło za ten odnośnik 😀 przede wszystkim dlatego, że dzięki mnie próbujesz czegoś nowego, to dla mnie motywacja do ciągłego pisania 😀 dziękuje :*

    a co do list…ciągle je tworze. mam listy wszystkiego, książek na nowy rok szkolny, ubrań, rzeczy do zrobienia… masa list! przed nowym sezonem zakupy zawsze sa zaplanowane, ale gdy spotka mnie jakiś wyjątkowy dzień (np zaliczenie kolokwium, przez które byłam kilka dni wyłączna z życia) wtedy ide totalnie spontanicznie do sklepu i kupuje to, co po prostu mi sie podoba, i niekoniecznie jest mi potrzebne 😉

    moja, ta ubraniowa, jak co roku, przewiduje buty – tego mam wrażenie że nigdy dość – i jakąś marynarkę, bo polubiłam w nich chodzić, a mam tylko jedną, czarną. chciałabym tez sweterek lekko błyszczący, żeby nawiązać do obecnych trendów i marzy mi sie jakieś większe akcesorium w kolorze żywej pomarańczy! oczami wyobraźni już widze to w zestawie z czernią 😛

    ps. łażąc bez sensu ostatnio po sklepach w deichmannie widziałam baletki z…futerkiem w środku! myślę że to ciekawa opcja dla tych, którzy tak jak ty, chodzą w chłodniejsze dni w takich butach 🙂

  3. fajnie, że stworzyłaś taką racjonalną listę 🙂 ja również potrzebuję mniej więcej takich samych rzeczy… Jednak jak chodzę po jakichś sklepach, to zawsze wydaje mi się, że potrzebowałabym jeszcze tego, tamtego i tak w kółko! Mam zamiar być oszczędna podczas tegorocznych, jesiennych zakupów. Na pewno będę potrzebowała butów i jeansów 😉 chcę nazbierać jak najwięcej pieniędzy i wybrać się na wieeeelkie zimowe przeceny 🙂

  4. Bardzo podoba mi się Twój blog 🙂 I będę na pewno stałą czytelniczką 🙂
    Zapraszam również do mnie : onelovex33.blogspot.com

  5. Witaj Monia 🙂
    Baaardzo praktyczny post :D, dałaś mi do myślenia czego potrzebuję ja :). Muszę przyznać, że jesienią mam problem z butami – zwykle kończy się na tym, że w mokre dni chodzę w moich ulubionych conversach, bo baletki i zamszowe kozaki się nie nadają, a inne ciężko mi kupić – mega wybredna jestem w tym temacie…
    Piękne torby tu prezentujesz i te ich kolory :),
    A jeśli chodzi o dżinsy to mam podobne odczucia jak Ty, a w zasadzie to nie znoszę ich kupować. Poradziłam sobie z tym w taki sposób, że zamiast nich kupuję spódniczkę lub sukienkę :D. A dżinsy noszę te co mam ;).

    Pozdrawiam ciepło 😉

  6. Lista długa i ciekawa, ja większość rzeczy mam 🙂 Muszę sobie kupić ładną sukienkę, i mam zamiar zrobić 2w1 tzn. listonoszka z materiału na sweter w norweskie wzory, oczarowały mnie te torebki i będę musiała się zastanowić jaką wybrać 🙂

  7. Ja właśnie kupiłam paletkę sleek :). Co prawda nie taką jaką Ty byś chciała, ale moja ma tylko inne kolory ;). Na początku mi się nie spodobała, bo cienie mnie szczypały w oczy, ale znalazłam na to sposób- przed nałożeniem cieni sleek nakładam cień innej marki, który mnie nie gryzie. I tak nic nie szczypie. A cienie trzymają się naprawdę cały dzień, są cudowne i myślę, że zapewne to nie jest moja ostatnia paletka tej firmy :).
    Co do ubrań – też chcę swetry! Ciepłe, śliczne swetry! Niestety, nie toleruję swetrów z polyestrów, wiskozy i takich tam. Mogę wydać trochę więcej, ale chcę wełnę i bawełnę, a w sieciówkach wybór duży nie jest :(.

  8. Dżinsy OK, podobają mi się! sweterki również, ale wymiękłam przy butach! Nie dla mnie. Te na jesień znaczy nie są takie jak bym chciała, bo baleriny są w porządku!;)
    Kominy uwielbiam! Są niesamowite!
    Oj, ostatnio widuję fajne torebki… mijam się z nimi… machają do mnie;). a ja nie jestem pewna czy je chcę! Może jestem zbyt oszczędna i szkoda mi?;))
    Pozdrawiam ciepło! :=))

  9. Po pierwsze widzę, że u Ciebie takie samo zafascynowanie kokosem jak u mnie. KOcham to! 🙂 Poza tym ja też mam must have na jesień, ale niestety na razie brak mi jakichkolwiek funduszy! 🙁
    ptysia.blogspot.com

  10. Oj dawno mnie tu nie było-dużo pracy ostatnio.Ale jestem i widzę całkiem przyjemny temat.Moja lista Must have jest dużo,dużo dłuższa-niczym paragon z Biedronki.Ale oczywiście kardigany i porządne kozaki zajmują pierwsze miejsce.Wystarczy popatrzeć na wystawę sklepu Orsay i lista wydłuża się o kolejne pozycje:) Bardzo podoba mi się ich wielowarstwowość w kolekcji.Te wełniane swetry,getry,czapy,i futrzane dodatki,super!!!!O kurczę,a teraz czeka mnie weryfikacja obrazkowa przy dodawaniu komentrza…pewnie będę powtarzać ze 5 razy 😛

  11. Witaj Kochana po małej przerwie;-). Co tam u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Nie odzywałam się bo miałam trochę obowiązków związanych ze ślubem siostry, ale też nie tylko bo dostałam pracę;-)! Musiałam się pochwalić;-). Chętnie zaopatrzyłabym się rzeczy z Twojej listy, ale myślę, że moja byłabym jeszcze dłuższa;-)

  12. ja mierzyłam dziś w h&m śliczny brązowy, mega ciepły sweter ze złotymi nitami, chyba go sobie kupię 😀 widzę dzinsy to podstawa 😀 no tak 😀 szczegolnie w zimie

    listonoszkę mam, a od komina wolę standardowy szal chyba

    H.
    🙂

  13. Moja lista by nie miała końca, dlatego nawet nie myśle co bym chciała czy musiała mieć, jak już coś spotkam i sie nie oprę to zasili to szeregi mojej garderoby:)

    A skąd jest ten brązowo-beżowy sweter ze zdjęcia z lejącym sie golfem i wiązanym paskiem? Jest idealny, takiego właśnie szukam i znalazłam go wśród zdjęć na Twoim blogu.

  14. Wszystkie rzeczy z listy są super 😉 ja jeszcze swojej nie zrobiłam 😉 ale jak zwykle pewnie by nie wypalila, bo zawsze kupi sie cos wiecej lub cos innego bo nagle zmiana zdania albo cos sie wypatrzy ;D
    Pozdrawiam 😉

  15. Pokaźna ta Twoja lista 😉 Ja na szczęście na ten sezon musiałam nabyć jedynie nowe kozaki. Resztę mam z poprzednich sezonów i uważam, że to mi wystarczy. Co innego z kosmetykami… Uwielbiam testować nowości, więc zawsze znajdzie się coś do kupienia.

    Zapraszam do mnie na blog urodowy. Pozdrawiam! 🙂

    • Kochana, dziękuję bardzo za miłe słowa! Cieszę się, że jest ktoś kto o mnie pamięta! Na razie popadłam w wir nauki i studiów, ale już nie mogę się doczekać kiedy wrócę do blogowania pełną parą! Obiecuję, że za niedługo pojawi się post!

  16. fajny post 🙂 lista dość długa, ale na pewno większość tych rzeczy każda z nas ma już w swojej szafie. wystarczy małe uzupełnienie i będziemy gotowe na sezon jesienno-zimowy 🙂 pozdrawiamy!

  17. I jak tam realizacja Twojej listy zakupowej? czekam na kolejny wpis 🙂

    A w międzyczasie zapraszam do odwiedzenia mojego bloga na pingerze 🙂

    • Jak dla mnie są chyba nawet wygodniejsze w noszeniu od szalików, a to z faktu, że nie mają końców. Poza tym akurat ja mam takie, które są bardzo miłe w dotyku, a to dodatkowy plus!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *