Burberry Prorsum jesień/zima 2011/2012.

Zanim przejdę do głównej tematyki tego posta chciałabym Wam bardzo podziękować za wsparcie i kciuki. Ku mojej ogromnej radości udało mi się dostać na wymarzony kierunek studiów. Teraz, kiedy zrealizowałam moje cele dotyczące nauki to wreszcie mogę zająć się sprawami związanymi z blogiem. W kolejce czeka kilka recenzji kosmetyków i nie tylko, artykuły o nadchodzących i obowiązujących trendach oraz post niespodzianka, od tak dawna zapowiadany. W swoim czasie wszystko pojawi się na blogu, a tymczasem na dobry początek mam dla Was małą recenzję kolekcji Burberry Prorsum na sezon jesień/zima 2011/2012. Burberry to niewątpliwie marka z wieloletnią tradycją. W 1856 roku Thomas Burberry otworzył sklep z praktycznymi okryciami wierzchnimi i tym samym niejako stworzył jej podwaliny. Zagorzali fani Burberry niewątpliwie wiedzą, że Thomas Burberry przyczynił się do wynalezienia w 1880 roku wodoodpornej, oddychającej gabardyny, co doprowadziło w pewnym stopniu do sukcesu firmy. Już od samych początków markę Burberry kojarzono z wytrzymałą, funkcjonalną odzieżą. Słynne współcześnie trencze od Burberry przeszły sporą metamorfozę, by z wojskowych płaszczy stać się ubiorem na stałe zapisanym w tradycje modowe. Klasyka domu mody Burberry oraz jego długa i ciekawa historia skłoniły mnie do pochylenia się chwilę nad tą marką i stąd pomysł na tego posta. Muszę przyznać, że propozycje Burberry na jesień 2011 są bardzo zróżnicowane, pełne pięknej kolorystyki, która zapewne ożywi tę smutną porę roku, ale z drugiej strony wpisują się w pewne schematy ustanowione przez założyciela marki. Zapraszam Was do lektury dalszej części posta, w której znajdzie sporo zdjęć, a także mój komentarz odnośnie zaprezentowanej kolekcji.

Kolekcja Burberry Prorsum na sezon jesień/zima 2011/2012 zachwyciła mnie przede wszystkim zróżnicowaną oraz ciekawą kolorystyką, a także połączeniem tradycyjnych form z nowoczesnymi rozwiązaniami. Nie jestem nazbyt odważnym człowiekiem i nie wyszłabym zapewne w pomarańczowym płaszczu poza dom, ale muszę przyznać, że patrząc na propozycje Burberry byłabym skłonna porzucić swoje zahamowania i nawet przekonać się do żywszych kolorów. Pomimo, że to płaszcze i okrycia wierzchnie moim zdaniem grają pierwsze skrzypce w tej kolekcji to zwróciłam również uwagę na skrupulatnie dobrane dodatki, a szczególnie torebki, zwłaszcza te wyglądające na bardzo pakowne i spodnie prezentowane przez niektóre modelki – swoją drogą zauroczył mnie ich krój. Oczywiście mimo, iż darzę podziwem całą kolekcję to mam pośród niej swoich faworytów: urzekł mnie zielony płaszczyk widoczny na czwartym zdjęciu oraz propozycje kolejno przedstawione na dwudziestym drugim, dwudziestym trzecim, a także dwudziestym czwartym zdjęciu. Kreacje, których kolorystyka oscylowała wokół bieli najmniej trafiły w moje gusta, aczkolwiek nie pogardziłabym ciekawym pod względem formy sweterkiem z dwudziestej ósmej fotografii. Jestem raczej zwolennikiem stonowanych barw, ale bardzo się cieszę, że Burberry postawił na odrobinę szaleństwa. Reasumując chciałabym zwrócić uwagę na fakt, o którym wspominałam już kilka razy w tym wpisie. Otóż bardzo podoba mi się zestawianie klasyki z nowoczesnością. Płaszcze prezentowane przez markę Burberry to w pewnym sensie synonim luksusu, od dawien dawna kojarzą się z jakością i wytrzymałością. Z roku na rok jednak Burberry doskonale łączy tradycyjne formy ustanowione już w 1856 roku z obowiązującymi obecnie trendami. Moim zdaniem to bardzo ceniona cecha w świecie mody. Przygarnęłabym do swojej niezbyt pakownej garderoby wiele płaszczy od Burberry, ale jedno jest pewne numerem jeden na mojej liście jest klasyczny beżowy lub czarny trencz od tej marki. To moje marzenie od wielu lat i liczę, że kiedyś je spełnię.

Poniżej mam dla Was sporą dawkę zdjęć kolekcji Burberry Prorsum na sezon jesień/zima 2011/2012. Wszystkie pochodzą ze strony http://www.style.com/, która zresztą od czasu, kiedy ją odkryłam jest przeze mnie bardzo często odwiedzana i stanowi dla mnie ogromne źródło inspiracji. Zachęcam Was do zajrzenia tam, a na pewno nie pożałujecie!

Jak podoba się Wam kolekcja Burberry Prorsum na sezon jesień/zima 2011/2012? Czy jakieś modele przypadły Wam szczególnie do gustu, a może nie jesteście zwolennikami płaszczy oraz tradycyjnych trenczy i wolicie kurtki, ramoneski, parki i tym podobne? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Ja osobiście w swojej kolekcji posiadam zarówno parkę wyposażoną w kaptur oraz klasyczny czarny trencz, który kupiłam kilka miesięcy temu. Mam nadzieję, że wpis okazał się ciekawy i przeczytacie go z zainteresowaniem. Za niedługo wracam z kolejnymi, mam tyle zaległości, że nie wiem od czego zacząć! Do następnego!

Monika

14 Comments

  1. na wstępie gratuluje sukcesów szkolnych :)))

    trencz to jest to. zdecydowanie kobiecy, elegancki, ale nie przytłaczający. sama posiadam w kolorze beżowym, jednak niektóre propozycje ostrzejszych kolorów przykuwają i moją uwagę.
    kolor biały kompletnie mi do jesieni nie pasuje. tak samo do wiosny. dla mnie biel to kolor lata i śnieżnej zimy 😀
    co do sportowych kurtek – tak, ale jedynie na weekendowych wyjazdach poza miastem 😛 moim zdaniem takowe są zupełnie nie-dziewczęce, a przez to nie założyłabym takiej do żadnej spódnicy czy sukienki, w których chodze na codzień.

  2. Jej te płaszcze ich kolory, militarne elementy, kroje są fenomenalne;D Zakochałam się w pierwszym czerwonym, Jest niesamowicie bajkowy, zresztą jak większość projektów. Nie wiem czemu, ale zawsze miałam takie przekonanie, że moda na pokazie powinna być niebanalna, pełna przepychy, zaskakująca, albo całkowicie przeciwnie. Ta jest genialna;d Pozdrawiam i zapraszam na nowy post;)
    http://tajemniczy-ogr.blogspot.com/

  3. Gratuluję, to wspaniale, że dostałaś się na wymarzony kierunek! A ja nie mogę się doczekać nowych postów 🙂

    Projekty są świetne, chociaż sama wybrałabym te w bardziej standardowych kolorach. Ostatnio myślę o małym szaleństwie i zastanawiam się czy nie kupić czerwonych butów stylizowanych na Litę.

  4. gratuluję! :* świetnie, że się udało! Mi się podoba ten biały płaszczyk z czarnym paskiem, no i oczywiście odwieczne marzenie to dwurzędowy, beżowy trencz! 🙂 :*

  5. O Moniu widzę, że wróciłaś! Tak długo na ciebie czekałam! Te płaszcze są boskie! I jeszcze te kolory – niebo!
    Pozdrawiam i zapraszam nowe posty już są 😉

  6. Witaj Moniko, gratuluję studiów. Jak widać własną pracą i zaangażowaniem można wiele zdziałać!;) Kolory są naprawdę śliczne, jednak kracie mówię ‚nie’. Źle bym się czuła w tym, niestety. Czarne są jak najbardziej uniwersalne. Śliwkowy bardzo ciekawy;). Dziękuję za Twoje komentarze.
    Miłego wieczoru, pozdrawiam;)

  7. Szczerz epowiedziawszy nie jestem fanką kraty… kolekcja wiec podoba mi sie tylko po czesci – w zasadzie od momentu gdy zaczynają się zielenie, granaty i biel <3 Płaszcze przepiekne!

    H.

  8. Rzeczywiście kolorystyka jest zróżnicowana, każdy może znaleźć coś dla siebie. Ja nie przepadam za krzykliwymi kolorami szczególnie jesienią czy zimą. Buźka:*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *