Ulubieńcy miesiąca: czerwiec.

Moi drodzy! Dziś post z kategorii, której jeszcze u mnie nie było. Zapewne widzieliście już tego typu wpisy w różnych formach na wielu bloga. Postanowiłam wziąć przykład z innych blogerek i sama wprowadzić coś takiego u siebie. Otóż, co jakiś czas będę Wam przedstawiała swoich ulubieńców z danego miesiąca. Dziś moi faworyci z czerwca i muszę Wam powiedzieć, że  tak jakoś się tak złożyło, iż są to trzy produkty do rzęs i brwi. Każdy z nich skradł ostatnio moje serce i postanowiłam, że to im należy się miano moich ulubieńców czerwca. Jest to pierwszy tego typu post, więc bądźcie wyrozumiali, a jeżeli macie jakieś sugestie, co powinnam zmienić, dodać  lub ograniczyć to z chęcią je poznam. Każda rada będzie bardzo cenna. Tymczasem zapraszam do dalszej lektury!

Miejsce pierwsze.

Bezsprzecznie na pierwszym miejscu mojej listy ulubieńców miesiąca znalazł się tusz do rzęs Extra Super Lash Waterproof z Rimmela. Muszę przyznać, że ta mascara zaskoczyła mnie bardzo miło. Nie doszukałam się w niej żadnych minusów, oprócz ceny, która mnie akurat nie odstrasza, ale dla innych może być zbyt wygórowana. Tusz kosztował mnie w granicach 20-28 zł (naprawdę nie pamiętam dokładniejszej ceny). Jestem zachwycona tym jak doskonale wydłuża i pogrubia rzęsy, wystarczy zaaplikować niewielką ilość tuszu na rzęsy, a już mamy dosyć widoczny efekt. W dodatku nie kruszy się i nie rozmazuje. Najbardziej byłam ciekawa, czy rzeczywiście jest wodoodporny i po testach jakie przeprowadziłam byłam zszokowana. Tusz okazał się w 100% wodoodporny. To pierwsza mascara w moim życiu, która zdała egzamin pod tym względem celująco. Jak już wspomniałam minusów nie znalazłam, co między innymi sprawiło, że tusz do rzęs Extra Super Lash Waterproof z Rimmela musiał zostać osadzony na pierwszym miejscu mojej top list z czerwca. Jeżeli szukacie dobrego tuszu to jak najbardziej polecam wypróbować ten, a być może i w Waszym przypadku sprawdzi się idealnie! 

Miejsce drugie.

Na drugim miejscu kolejny tusz do rzęs, tym razem One by One z Maybelline. Słyszałam o nim dużo dobrego, więc postanowiłam przekonać się na własnych rzęsach, czy rzeczywiście jest taki dobry. Okazało się, że faktycznie wiele osób nie myli się, co do niego i słusznie go chwali, jednak nie jest pozbawiony małych mankamentów. Zacznę jednak od plusów. Dzięki specjalnej, elastycznej szczoteczce (patrz zdjęcia niżej) doskonale podkręca rzęsy, dodatkowo bardzo dobrze je pogrubia i wydłuża oraz nie kruszy się. Ponadto nie jest zbyt drogi, ponieważ kosztuje niewiele ponad 20 zł, a czasem można natrafić na promocje i jego cena jest niższa nawet o kilka złotych. Wydawać, by się mogło, że to mascara idealna, a jednak u mnie pojawił się jeden znaczący minus. Niestety mimo tej wyspecjalizowanej szczoteczki skleja lekko rzęsy, więc po pomalowaniu ich nią dodatkowo muszę je rozczesać specjalnym grzebyczkiem do tego przeznaczonym. Rozczarowało mnie to trochę ponieważ zawsze staram się, by moje rzęsy nie uginały się od nadmiaru tuszu i wyglądały dosyć naturalnie, ale ogólnie rzecz ujmując mascara One by One spełniła niemalże wszystkie pozostałe moje oczekiwania, więc jak najbardziej ją polecam i umieszczam na zasłużonym drugim miejscu.

Miejsce trzecie.

Na miejscu trzecim moje niedawne odkrycie, a mianowicie odżywka do brwi i rzęs z Essence. Natrafiłam na nią całkiem przypadkiem, odwiedzając drogerię Natura w swoim rodzinnym mieście. Zaintrygowała mnie, więc postanowiłam ją wypróbować. Na początku podchodziłam do niej z przymrużeniem oka, ale postanowiłam poddać ją testom. Zacznę od plusów. Ze względu na swoją konsystencję odżywka jest wydajna, szczoteczka, którą możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej sprawia, że łatwo się aplikuje, a dodatkowo wydaje mi się, że moje rzęsy i brwi wyglądają po niej troszkę lepiej. Wiem, wiem może wydać się Wam, że to tylko moje złudzenie, ale naprawdę mam wrażenie, że ich wygląd się poprawił. Dużym plusem jest również cena, produkt kosztuje około 8 zł. Teraz czas na minusy, które były główną przyczyną umieszczenia odżywki na trzecim miejscu. Po pierwsze zapach. Nie należy on do najprzyjemniejszych, ale można się jakoś do niego przyzwyczaić, a po drugie brak jakichkolwiek informacji na opakowaniu, co według mnie jest sporym mankamentem, bo niby skąd mam wiedzieć jak ją używać i w jakiej ilości nakładać na rzęsy i brwi, ale na szczęście z czasem dostosujemy odpowiednie proporcje do własnych potrzeb i problem z głowy. Reasumując plusy i minusy polecam tą odżywkę. Mimo tego, że nie spełniła moich wszystkich oczekiwań to ze względu na jej spory potencjał dostaje ode mnie brązowy medal i zasłużone trzecie miejsce na liście faworytów ubiegłego miesiąca.

Post z ulubieńcami z czerwca dobiegł końca. Jestem bardzo ciekawa, czy przypadł on Wam do gustu? Jak już wspomniałam z niecierpliwością czekam na Wasze opinie i sugestie. Tradycyjnie już zostawiam Was z wpisem i uciekam do swoich spraw. Udanego weekendu i do następnego! 🙂

P.S. W wolnych chwilach pracuję nadal nad moim tajemniczym postem!

Monika

35 Comments

  1. Ja również nieco rozczarowalam się żółtym Maybellinem z tej serii – to, ze trochę skleja rzęsy mi nie przeszkadza, ale za bardzo się rozmazywal na koniec dnia. Moim faworytem jest Masterpiece Max z MF, niestety kosztuje od 40 zł 🙁 pozdrawiam!

  2. Jak dla mnie miejsce drugie jest najlepsze, sama go używałam i byłam zadowolona, ale sprawdzę też miejsce drugie wg Twojej listy, może akurat będzie dla mnie lepszy 🙂

  3. Mam ten drugi tusz i jestem z niego bardzo zadowolona! Mam go w brązowym kolorze i w sumie nie widać różnicy a na prawdę fajnie wydłuża rzęsy!

  4. dziękuję 😉
    miałam już kilka tuszy Maybelline, ale żadnej mnie jakoś nie zachwycił, nie wiem czemu 😉

  5. witam kochana!
    z Rimmelem mam bardzo złe wspomnienia… kupiłam kiedys tusz, nie był wcale najtańszy i nie dość że posklejał mi rzęsy to jeszcze tak strasznie się rozmazał, że obiecałam sobie że już nigdy nie kupię tam tuszu 🙁
    jeśli chodzi o Maybelline … to kocham tę firmę!! właściwie większość kosmetyków zawsze tam kupuję, tusz?? żaden z Maybelline mnie nie zawiódł, a obecnie mam Lash Stiletto Volume i gorąco go polecam 🙂
    odżywki do brwi i rzęs nie używam – używałam kiedyś przez kilka miesięcy na rzęsy, nie pamiętam jakiej firmy, ale nie widziałam rezultatów więc przestałam.
    A moje brwi są silne jak nie wiem co, grube, błyszczące, z takimi już się urodziłam i wierzcie mi to niekoniecznie musi być zaletą 🙁 strasznie szybko rosną 🙁 więc jeszcze bardziej nie zamierzam ich odżywiać 😛
    Moniczko uwielbiam czytać Twoje artykuły, oby jaknajwięcej takich porad! będę wiedziała co jest warte kupienia a co mniej 🙂
    z niecierpliwością czekam na porady dotyczące podkładów bo strasznie nie lubię ich kupować i będę wdzięczna za jakiekolwiek porady!
    pozdrawiam :*
    p.s. zbiera się u mnie na deszcz! :[ bleeeee 🙁

    • Ach kochana po raz kolejny dziękuję Ci za te cudowne komentarze i komplementy! Oczywiście postaram się napisać coś o podkładach, co prawda nie używam ich zbyt wiele, ale podzielę z chęcią podzielę się swoimi doświadczeniami! Buziaki!

  6. Dziękuję! A co do spódnicy jest na prawdę „wielofunkcyjna” i pasuje w rzeczywistości do wszystkiego 🙂 jeszcze raz dziękuję!

  7. Używałam kiedyś podobnej odżywki do rzęs i faktycznie 🙂 o jeśli chodzi o tusze- chętnie bym wypróbowała, aczkolwiek nie wiem czy dałoby radę jakoś w ogóle pomóc moim rzęsom ;D

  8. Dziękuję za komentarz i wsparcie;) A co do wpisu, to przyznam, że bardzo mi się przydał. Mam spory problem z maskarami, gdyż mimo iż piszą, że jest wodo odporna, to i tak po upływie czasu spływa mi z rzęs. Spróbuje skorzystać, z którejś która opisujesz powyżej;0 Pozdrawiam;d Sorki, że drugi raz, ale zapomniałam zmienić blog;)

  9. fajnie, że akurat napisałaś o tuszach, bo mój (Rimmel Sexy Curves) akurat się kończy i mam zamiar porozglądać się za jakimś innym 🙂

    jak przyjdą moje kalosze to dam Ci znać jakie są 😉 a Ty jak się zastanowisz to też napisz czy zamawiasz czy nie 🙂

    a tak na marginesie, to jakbyś studiowała na tym samym uniwersytecie co ja, to mogłabym stwierdzić, że jesteśmy z jednego wydziału 🙂 :*

    dobrej nocy i miłego weekendu! :*

  10. ja uwielbiam max factora! nie pozostawia grudek i ladnie rozdziela rzes :))) to moj typ:)
    Pozdrawiam!!

    ojla.blogspot.com

  11. Kurcze dużo osób jest niezadowolonych z żółtego maybelline! A ja używam go od kilku lat i ciężko byłoby mi się z nim rozstać 🙂
    Basia.

  12. hmm.. muszę poniuchać za tą odżywką. siła sugestii to połowa sukcesu, a do brwi może się przydać, chociażby na niesforne włoski 😀

  13. Dziękuję 🙂
    Chyba skuszę się na tą mascarę z Rimmela, skoro tak ją zachwalasz, bo ostatniego starcia z wyprawą na basen mój tusz nie wytrzymał 🙂

  14. Tez mam ta odzywke z essence do brwi i rzes i dokladnie takie same odczucia co do niej:)
    Po Twojej recenzji chyba skusze sie na ta maskare One by One chociaz ostatnio mam ich nadmiar,ale przeciez trzeba wyprobowac:)(kazda wymowka jest dobra)

    Swietny blog z cala pewnoscia bede zagladac czesciej

    Oczywiscie zapraszam ponownie do siebie:)
    http://ankowyswiat.blogspot.com/

  15. Używam Maybelline, ale w wersji żółtej (nie pamiętam jak się nazywa), kolor brązowy. Jestem zadowolona, jak na moje potrzeby jest bardzo dobry. Maluję się tak niewiele, że nie mam ochoty wydawać dużo pieniędzy na kosmetyki.

  16. ostatnio kupiłam tusz do rzęs jakiś z maybelline, nie pamiętam jaki, niby jest super wodoodporny, ale jednak troche sie kruszy i pod okiem na koniec dnia mam śrenio ładną ciemną kreskę 🙁 co prawda moje wakacje dobiegły konca i już nie potrzebuje tuszu do zadan ekstremalnych, niemnije jednak wezme pod uwagę tusz nr 1 przy najbliższym zakupie, ciekawe czy na moich oczach sie nie będzie kruszył 🙂

  17. dziekuję baaardzo:)) wypróbowałabym chętnie tą odżywkę, natomiast miałam kiedys tusze Rimmela i nie zagościły u mnie na stałe. pozdrawiam:))

  18. dzięki. co prawda w skrócie, ale jest. choć wolałabym codziennie pisać, a na to niestety też brakuje czasem czasu 🙁

    ja jestem z miejscem trzecim. z drugiego wolę mascarę wodoodporną 😉

    to czekam na ten tajemniczy post…

  19. Posiadam żółty tusz, lecz nie jestem z niego tak bardzo zadowolona, malowałam się czerwonym i podobał mi się, ale szukam nadal czegoś lepszego i chyba wypróbuję Rimmela

  20. Ja jestem przywiązana do tuszu Maybelline Falsies i jak na razie nie znalazłam godnego zastępcy;p Ciekawe jak na moich rzęsach sprawdziłby się ten nowy produkt Maybelline:)

  21. Jestem bardzo wyczulona na tusze i mam jeden swój ulubiony;-). Ale dzięki takim wpisom jak Twój, poznaję nowe produkty, których nie używałam.

  22. Sesja była, ale taka amatorska;-). Zgadza się look a’la pin up girl – uwielbiam! Zapraszam już jutro na post. Dostałam glinkę marokańską i olejek do masażu. Jutro dopiero zobaczę paczuszkę, bo na weekend była poza domem. Pozdrawiam!
    PS mam nadzieję, że już niebawem pojawi się Twój tajemniczy post!

  23. uwielbiam wszelkiego rodzaju produkty do włosów, także:D Baaardzo mi się podoba poomysł 🙂
    Pozdrawiam!
    ptysia.blogspot.com

  24. Ciekawy pomysł na ulubieńców miesiąca, takie podsumowanie, bardzo przydatne dla Ciebie i innych.
    Maybelline – chyba wszystkie wypróbowałam, zauważyłam, że sklejały rzęsy po jakimś czasie. Maluję się codziennie, więc myślałam, że dlatego, często używany.
    Kurczę, dziwi mnie zapach takiej odżywki, nie miałam co prawda, ale zawsze myślałam, że takie kosmetyki mają przyjemny zapach.
    Pozdrawiam, miłego wieczoru;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *