Filmowy kwiecień.

Filmowy kwiecień

 fot. http://weheartit.com/

Witajcie kochani w ten poniedziałkowy, późny wieczór! Jak upłynął Wam kwiecień i pierwsze dni maja, który z marszu zaszczycił nas długim weekendem? Mi, jak zresztą poprzednie miesiące bardzo szybko. Kwiecień był pełen pracy, maj póki co przyniósł mi chwile błogiego lenistwa, ale niestety dosyć tego dobrego i trzeba wracać do obowiązków. Tych u mnie niestety sporo, bo jak już wspominałam na jednym z serwisów społecznościowych, gdzie swoją drogą pojawiam się nieco częściej, jestem na ostatniej prostej pisania pracy magisterskiej. Trzymajcie zatem mocno kciuki!

Kwiecień niestety nie był zbyt obfity filmowo. Obejrzałam bardzo mało, a i nie były to produkcje wysokich lotów, no może oprócz jednej, ale to w dalszej części posta. Zapraszam Was zatem do lektury i życzę miłego czytania! Zachęcam również do wyrażania swoich opinii i polecania filmów, które Wy obejrzeliście.  Continue Reading

Filmowy marzec.

Filmowy marzec

 fot. http://weheartit.com/

Witajcie moi drodzy! Jak minął Wam marzec, który przyniósł pierwsze oznaki wiosny? Mi przyznam szczerze, że bardzo szybko. Nim się obejrzałam nadeszła jego końcówka, a przed nami kwiecień. Miesiąc upłynął mi oczywiście pod znakiem pisania pracy magisterskiej i przez najbliższy czas mało się w tym temacie zmieni, ale jestem dobrej mysli, i wierzę, że za niedługo uda mi się dokończyć to nad czym pracuję.

Marzec pod względem filmowym był dosyć specyficzny. Po pierwsze obejrzałam wyjątkowo mało, a po drugie były to niestety produkcje na średnim poziomie. Nic mnie nie zaskoczyło, ani tym bardziej nie zachwyciło, także czuję lekki niedosyt. Zapraszam Was do lektury filmowego posta i życzę oczywiście miłego czytania! Continue Reading

Filmowy luty.

Filmowy luty

fot. http://weheartit.com/

Witajcie kochani! Jak minął Wam najkrótszy miesiąc w tym roku? Mi niestety bardzo szybko i pracowicie. Ostatni post był miesiąc temu, a to za sprawą pracy magisterskiej, która pochłania mi ostatnio bardzo dużo czasu. W marcu jednak obiecuję poprawę i postaram się pojawiać częściej na blogu.

Mimo, że luty był bardzo pracowity to udało mi się obejrzeć naprawdę dużo filmów, czym jestem sama zaskoczona. Nie opiszę oczywiście ich wszystkich, ale skupię się na kilku wybranych.  Continue Reading

Filmowy styczeń.

Filmowy styczeń

fot. http://weheartit.com/

Witajcie kochani w pierwszym poście w Nowym Roku! Mam nadzieję, że ten 2014 rok upływa Wam jak najlepiej. Gdzieś tam w głębi serca przy okazji postanowień noworocznych postanowiłam, że będzie to rok zmian. Chciałabym również nimi objąć bloga. Oczywiście po pierwsze i najważniejsze ożywić go, czyli jednym słowem wrócić na niego i pisać reularnie, a po drugie zróżnicować jego tematykę, rozwinąć kilka kategorii, a ogólniej mówiąc sprawić, by stał się ciekawszy. Zacznę od wprowadzenia postów z tematyki filmowej. Co miesiąc będę się z Wami dzieliła tym, jakie filmy udało mi się obejrzeć i jakie wywarły na mnie wrażenie. Naturalnie wybór ograniczę do kilku pozycji, żeby te posty nie przypominały tasiemca na wzór „Mody na sukces”. Będą to wpisy w formie krótkich opisów wybranych przeze mnie filmów. No to zaczynamy. Zapraszam na pierwszy przegląd filmowy ze stycznia 2014. Miłej lektury! Continue Reading

Julie i Julia, czyli słów kilka o bardzo apetycznym filmie.

Julie i JuliaWitajcie moi kochani! Jak minęły Wam Święta Wielkanocne? Ja przyznam, że pogoda w tym roku sprawiła, że straciły one dla mnie nieco swój urok, ale i tak nie mogę narzekać, bo udało mi się trochę odpocząć od codziennych obowiązków. Teraz z niecierpliwością wyczekuję wiosny i tego, co przyniosą kolejne dni.

Tym razem przychodzę do Was z postem o tematyce, której dawno na blogu nie było! Otóż będzie to recenzja filmu Julie i Julia, na którym byłam jakiś czas w kinie. Ten jakiś czas po krótki zastanowieniu to całkiem długo, bo przecież było to niespełna jakieś trzy lata temu. Przyznaję bez bicia, że w zasadzie to przypomniałam sobie o nim między innymi za sprawą jedzenia, które to w święta jest przecież tłumnie obecne na naszych stołach. Film w każdym bądź razie przypadł mi do gustu i bardzo miło mi się go oglądało, mimo, że byłam na nim sama (sama mam tu na myśli, że bez osoby towarzyszącej, bo w kinie oprócz mnie było kilka osób). Być może gdyby nie fakt, że musiałam go obejrzeć, bo wymagały tego moje zajęcia na studiach to nie zobaczyłabym go. Cieszę się jednak, że udało mi się wybrać na niego. W dalszej części posta oczywiście krótko o czym właściwie był ten film, moja zdanie na jego temat i kilka zdjęć. Zapraszam do przeczytania i wyrażania swoich opinii! Continue Reading