Filmowy marzec.

Filmowy marzec

 fot. http://weheartit.com/

Witajcie moi drodzy! Jak minął Wam marzec, który przyniósł pierwsze oznaki wiosny? Mi przyznam szczerze, że bardzo szybko. Nim się obejrzałam nadeszła jego końcówka, a przed nami kwiecień. Miesiąc upłynął mi oczywiście pod znakiem pisania pracy magisterskiej i przez najbliższy czas mało się w tym temacie zmieni, ale jestem dobrej mysli, i wierzę, że za niedługo uda mi się dokończyć to nad czym pracuję.

Marzec pod względem filmowym był dosyć specyficzny. Po pierwsze obejrzałam wyjątkowo mało, a po drugie były to niestety produkcje na średnim poziomie. Nic mnie nie zaskoczyło, ani tym bardziej nie zachwyciło, także czuję lekki niedosyt. Zapraszam Was do lektury filmowego posta i życzę oczywiście miłego czytania!

3,2,1… zaczynamy!

1. Last Vegas (2013)/ reż. Jon Turteltaub

Last VegasBilly (Michael Douglas), Paddy (Robert de Niro), Archie (Morgan Freeman) i Sam (Kevin Klime) to czwórka przyjaciół po szcześćdziesiątce. Mimo dosyć zaawansowanego wieku jeden z nich wciąż jest wolny, ale do czasu. Kiedy okazuje się, że na jego drodze pojawiła się piękna kobieta, a on planuje z nią ślub, przyjaciele po wielu perypetiach ruszają razem z nim do Las Vegas, by zaszaleć na jego imprezie kawalerskiej. Patrząc na fabułę wydaje się, że film powinien nas uraczyć dużą dawką humoru, bo to przecież z założenia komedia, i tak rzeczywiście jest, ale czasami. Było w nim wiele zabawanych momentów, ale zdarzyły się również i takie, które zupełnie mnie nie śmieszyły. Tłumaczę to sobie, że przecież każdy ma inne poczucie humoru. Za plus uważam obecność w produkcji Morgana Freemana, którego, jak może już zauważyliście śledząc inne filmowe wpisy, bardzo cenię. Rozczarował mnie z kolei epizod z Weroniką Rosati, być może dlatego, że spodziewałam się czegoś więcej w jej wydaniu.

Moja ocena: 6,5/10

2. Walentynki (2010)/ reż. Garry Marshall

WalentynkiMuszę to przyznać: jestem mistrzem oglądania filmów kilka lat po ich wejściu na ekrany kin. Tak było w przypadku Walentynek. Trafiłam na ten film całkiem przypadkiem w telewizji, kiedy uprawiałam zapping i stwierdziłam, że skoro jest leniwy, sobotni wieczór, a ja nie mam nic konkretnego do zrobienia to skorzystam z okazji i go obejrzę. Walentynki to opowieść o grupie ludzi, których losy oraz historie splatają się 14 lutego na ulicach miasta Los Angeles. W filmie przewija się cała plejada znanych gwiazd, a wśród nich między innymi Jessica Alba, Jessica Biel, Bradley Cooper, Jennifer Garner, Anne Hathaway i wielu innych, których nie wymienię, bo ten post przybrałby nieprzyzwoitą długość. Nie da się zaprzeczyć, że Walentyki to nie jest ambitna produkcja. Określiłabym ją jako lekki film romantyczny idelany na seans we dwoje. Przyznam, że oglądało mi się go całkiem przyjemnie i nie żałuję swojego wyboru.

Moja ocena: 6,5/10

3. Uwodziciel (2012)/ reż. Declan Donnellan, Nick Ormerod

UwodzicielUwodziciel to historia opowiadająca o młodym, ubogim i przystojnym mężczyźnie Georgu (Robert Pattison), który przyjeżdża do Paryża. Główny bohater, który początkowo nie znajduje się w najlepszej sytuacji i zajmuje niską pozycję na drabinie społecznej za wszelką cenę postanawia zmienić swoje położenie i wejść do świata z wyższych sfer. Wykorzystuje w tym celu swój niebywały urok osobisty, który nie jest obojętny kobietom. To właśnie za ich pomocą pnie się się po szczeblach kariery. Uwodząc najbardziej wpływowe z nich sięga po władzę oraz pieniądze o jakich od zawsze marzył. Wszystko ma jednak swoją cenę i wkrótce się o tym słono przekona. Zacznę od tego, że cieszyłam się na to, że akcja filmu toczy się w Paryżu i niestety się rozczarowałam, bo uważam, że było go zdecydowanie za mało. Poza tym zupełnie nie przekonał mnie do siebie Robert Pattison w roli tytułowego Uwodziciela i nie wynika to w żadym wypadku z jakiegokolwiek uprzedzenia do tego aktora. Po prostu patrząc na niego nie widziałam tego przystojnego, uwodzicielskiego mężczyzny, który pojawia się w opisach filmu. Jego kreacja zupełnie mnie rozczarowała. Na szczęście Uma Thurman i Christina Ricci sprawiły, że spojrzałam na ten film odrobinę przychylniejszym okiem.

Moja ocena: 6/10

To już koniec marcowego podsumowania filmowego. Jak widzicie tym razem trafiłam raczej na filmy przeciętne, nie odkryłam żadnej wybitnej produkcji. Nie żałuję jednak, że je obejrzałam, bo uważam, iż każdy film daje w pewnym sensie możliwość poszerzenia swoich horyzontów. Z chęcią poczytam również o filmach, które Wy oglądaliście i które polecacie lub nie. Do zobaczenia w następnym wpisie!

Zdjęcia wykorzystane we wpisie pochodzą ze strony Filmweb.

Latest posts by Monika (see all)

Monika

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *