O czekoladowym szaleństwie pod prysznic od Isany.

Biała czekolada

fot. http://weheartit.com/

Witajcie kochani! Jak mijają Wam ostatnie dni września? Przyznam szczerze, że osobiście nie cieszę się, iż wrzesień się kończy, bo za kilka dni czeka mnie powrót na uczelnię i dużo obowiązków, ale przecież wakacje nie mogą trwać wiecznie. Tym razem mam dla Was recenzję produktu, w którym pokładałam niewielkie nadzieje, ale i tak się niestety nim rozczarowałam. Mowa o peelingu pod prysznic biała czekolada i wanilia z firmy Isana. Do zakupu zachęcił mnie jego zapach oraz bardzo korzystna, niewielka cena. Po kilku użyciach stwierdziłam jednak, że to niestety nie był dobry wybór. W dalszej części posta moja recenzja. Zapraszam do lektury!  Continue Reading

Kilka słów o niezbyt skutecznym pudrze stylizującym dodającym objętości.

Witajcie kochani! Co u Was słychać ciekawego? Poczuliście już jesienny nastrój, czy nadal żyjecie wakacjami, podróżami oraz błogim lenistwem? Przyznam szczerze, że chciałabym jeszcze poczuć promyki gorącego słońca, ale pogodziłam się z tym, że trzeba schować letnie ubrania na dno szafy i już analizuję swoją jesienną garderobę. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pewnego produktu, który się u mnie niestety w ogóle nie sprawdził. Kupiłam go jak zwykle zachęcona dosyć pozytywnymi opiniami krążącymi w Internecie, ale teraz wiem, że to był wyjątkowo nietrafiony zakup. Dodam, że o ile z odżywkami, czy szamponami, które okazały się nie dla mnie wiem co zrobić, to ten kosmetyk sprawił, że mam spory orzech do zgryzienia. Szkoda mi go wyrzucić, ale trzymać nie mam po co. Może Wy mi coś poradzicie. Zapraszam do dalszej części posta. Miłej lektury! Continue Reading

O grzebyczku do zadań specjalnych.

Witajcie moi drodzy! Jak minął Wam weekend? Mam nadzieję, że się Wam udał i spędziliście go przyjemnie. Mój był obfity w miłe spotkania, ale również w zaskakujące i niekoniecznie pozytywne wydarzenia. W każdym bądź razie liczę, że wszystko szybko wróci do normy. Tym razem mam dla Was krótką recenzję pewnego gadżetu, który pokochałam od pierwszego użycia. Gdybym miała wybrać jedno akcesorium do makijażu bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonowania to właśnie byłby grzebyczek do rozczesywania rzęs i brwi z Inglota. Mogłabym się obyć bez moich pędzli Z EcoTools zalotki i przesłodkich puszków do nakładania róży i bronzerów, ale on zawsze musi ze mną być. Powód jest prosty. Nie znoszę posklejanych rzęs! O ile nie jestem typem kobiety, która nakłada na siebie codziennie dużo makijażu to lubię mieć podkreślone rzęsy i zawsze staram się żeby wyglądały idealnie. Można powiedzieć, że to taka moja mała mania. W kolejnej części wpisu recenzja mojego ulubieńca. Zapraszam do dalszej lektury!  Continue Reading

Kilka słów o kremie, który przynosi dłoniom szybkie ukojenie.

Witajcie moi drodzy! Jak minęły Wam pierwsze dni września? Ja przyznam szczerze, że wraz z nadejściem tego miesiąca uświadomiłam sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, że za kilkanaście dni będę o rok starsza, bo we wrześniu mam urodziny, a po drugie, że za niecały miesiąc wracam na uczelnie i czeka mnie pisanie dwóch prac magisterskich. Poza tym mam wiele planów na wrzesień, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Tym razem przygotowałam dla Was recenzję balsamu do rąk. Patrząc wstecz i śledząc historię wpisów, które pojawiały się na moim blogu nie zauważyłam, bym pisała zbyt wiele o kremach, czy innych specyfikach do rąk. Właściwie to krem do rąk pojawił się jedynie w tym poście: Ulubieńcy miesiąca: lipiec. Było to aż rok temu! Zdziwiło mnie to, bo zmieniam je równie szybko jak torebki (tzn. dosyć często). Dziś napiszę co nieco o balsamie, który był zakupem pod wpływem impulsu. Dodam, że był to całkiem udany zakup. Zapraszam do dalszej części posta. Miłego czytania! Continue Reading