Na ratunek włosom.

Witajcie, tym razem przedstawię Wam moje trzy produkty do zadań specjalnych, które wręcz doskonale sprawdzają się w krytycznych sytuacjach. Otóż dziś pod lupę wezmę moje lakiery i piankę do włosów. Na początku dodam, że nie używam takich produktów zbyt często, ponieważ nie lubię za bardzo obciążać swoich włosów, ale zdarzają się czasem sytuacje kiedy są one mi jednak pomocne. Piankę stosuję wtedy, gdy chcę by moje włosy nabrały naprawdę dużej objętości i zazwyczaj robię tak przed różnymi, super ważnymi wyjściami, dla mnie to oczywiste, że chcę wówczas wyglądać pięknie i wyjątkowo. Lakiery z kolei stosuję jedynie na wybrane partie moich włosów i zazwyczaj jest to grzywka. Uwierzcie czasem moja grzywka jest tak oporna na ułożenie, że kompletnie nie mam pomysłu, co z nią zrobić (szczególnie dzieje się tak w zimie, ponieważ moje włosy wówczas szaleją i strasznie się elektryzują pod wpływem ciepła w domu). Niekiedy również aplikuję na nią lakier przed znaczącym dla mnie wyjściem, ponieważ lubię jak po mozolnym ułożeniu jej jest na swoim miejscu. Uwierzcie nie jestem zwolenniczką stosowania lakieru na całe włosy, ponieważ wiem, że poddane są wielu czynnikom zewnętrznym, które je niszczą, więc dodatkowo staram nie wpływać na nie destrukcyjnie. W dalszej części oczywiście szczegółowa recenzja moich produktów do zadań specjalnych. Przy okazji chciałabym Wam zwrócić uwagę na zdjęcia, starałam się, by były w miarę widoczne i miłe dla oka, ale po pierwsze brak słońca sprawił, że w mieszkaniu było znowu ciemno, a po drugie tworzywo z jakiego są wykonane opakowania produktów spowodowało, że  na zdjęciach możecie podziwiać piękne, błyszczące smugi. Jednak mimo tych przeciwności osobiście uważam, że zdjęcia wyglądają całkiem dobrze!

Swoją recenzję zacznę od pianki do włosów Shockwaves z firmy Wella. Najpierw przedstawię po krótce jej charakterystykę. Formuła pianki ma za zadanie unosić nasze włosy i nadać im większą objętość, a dodatkowo ma chronić je przed działaniem wysokiej temperatury przy stylizacji. Na opakowaniu zapewniają nas, że pianka na długo utrwala i dodaje objętości. Jest ona odporna na wilgoć, chroni przed promieniowaniem ultrafioletowym oraz sprawia, że włosy są elastyczne i miękkie w dotyku. Sposób użycia jest prosty. Najpierw musimy wstrząsnąć pianką, trzymając pojemnik dozownikiem w dół, następnie rozprowadzamy ją równomiernie na wilgotnych włosach, po czym suszymy je suszarką używając grubej szczotki lub trzymając głowę w dół. Dla równomiernej aplikacji możemy nałożyć piankę na grzebień i rozprowadzić ją na naszych włosach. Teraz czas na moją opinię. Jak wspominałam piankę używam dosyć rzadko, więc ciężko wypowiedzieć mi się na temat jej wydajności. Z moich obserwacji wynika, że wystarczy nałożyć jej niewiele na włosy, by uzyskać upragniony efekt, oczywiście dostosowując odpowiednią ilość do ich długości. Dużym plusem jest jej zapach i rzeczywiście po jej użyciu włosy są miękkie i miłe w dotyku. Obecnie mam piankę o bardzo wysokim stopniu utrwalenia i być może dlatego czasem mam wrażenie, że trochę skleja mi włosy. Kiedy je umyję, nałożę piankę, wysuszę według wskazówek na opakowaniu i zaczynam czesać to czasem czuję się jakbym walczyła z wiatrakami, a moje włosy są troszkę posklejane na końcach. Przy mniejszym poziomie utrwalenia tej samej pianki na szczęście nie miałam takich problemów. Jeżeli chodzi o objętość to naprawdę widzę różnicę! Po aplikacji pianki i tych wszystkich czynnościach w 99,99% przypadkach mam piękne, bujne, puszyste włosy, a w dodatku rzeczywiście są tak jakby elastyczne. Zastanawiacie się być może czemu w 99,99%, a nie 100%, otóż ta 0,01% to naprawdę losowe przypadki, które nie zależne są od samej pianki, ale składa się na nie wiele czynników. Reasumując piankę naprawdę polecam. Biorąc pod uwagę fakt, że stosuję ją raz na jakiś czas, to dla efektu jaki daje jestem skłonna przeżyć czesanie niekiedy lekko posklejanych końcówek. Jeżeli chcecie tego uniknąć wybierzcie tą z mniejszym stopniem utrwalenia!

Cena ok 14-20 zł

Teraz czas na recenzję lakieru do włosów Ultra Strong z Nivea. Jego trzy najważniejsze funkcje to: nadawanie włosom pięknego połysku, zapewnienie utrwalenia przez cały dzień oraz sprawienie, że włosy będą miękkie i elastyczne. Dodatkowo wzbogacony jest o Vitamin Fix System, który ma za zadanie poprawę kondycji włosów. Sposób użycia jest prosty. W celu utrwalenia naszej fryzury należy rozpylić lakier z odległości około 30 centymetrów. Jeżeli chcemy uzyskać dodatkową objętość powinniśmy pochylić głowę w dół i spryskać włosy na całej długości, bądź podnieść pojedyncze pasma i spryskać je u nasady. Lakier dostępny jest w 5  różnych wariantach utrwalenia (gdzie 1 oznacza najsłabszy, a 5 najmocniejszy). Teraz krótko odniosę się do moich wrażeń na temat tego kosmetyku. Zacznę od tego, że obecnie posiadam lakier o największym stopniu utrwalenia i przyznam, że jest on naprawdę mocny! Chyba nikogo nie zdziwi jeśli napiszę, że lakier skleja włosy i także w przypadku mojego tak jest, ale sprawia on, że nie wyglądają one tak sztucznie jak po innych lakierach, które używałam. Włosy są miękkie, lśniące i dobrze się trzymają. Dodatkowym plusem jest, że ma całkiem przyjemny jak na taki kosmetyk zapach. Ja osobiście jak już wspomniałam stosuję go głównie by ujarzmić swoją jakże czasem niesforną grzywkę. Najpierw spryskuję ją nim, a później bardzo delikatnie czeszę i otrzymuję wymarzony efekt. Grzywka nie jest przyklepana, ale zarazem trzyma się w kupie na swoim miejscu.  Moja mała rada: musicie naprawdę pamiętać, by rozpylić go w odpowiedniej odległości, bo kiedy niechcący pryśniemy go na przykład na skórę to wówczas powstaje w tym miejscu mało widoczna, acz lepiąca się plamka. Tak jak w przypadku pianki ciężko wypowiedzieć mi się na temat lakieru ponieważ używam go sporadycznie. Reasumując jeśli  chcecie utrwalić swoją fryzurę, czy ujarzmić grzywkę to naprawdę polecam. Pamiętajcie o możliwości kupna tego lakieru w kilku stopniach utrwalenia!

Cena ok 14-20 zł

Na sam koniec chciałabym przedstawić Wam recenzję mojego najmniejszego pomocnika do zadań specjalnych, a mianowicie lakieru Wellaflex z firmy Wella. Jest to lakier, który zapewnia niezawodne maksymalne utrwalenie, a dzięki niemu fryzura jest elastyczna nawet do 24 godzin. Na opakowaniu zwrócono uwagę na cztery najważniejsze jego cechy: nie skleja i nie wysusza włosów, sprawia, że są one elastyczne, pomaga zapewnić ochronę UV, daje się łatwo wyczesać. Sposób użycia jest bardzo prosty i podobny jest jak przy użyciu poprzedniego lakieru. Lakier Wellaflex należy rozpylić na włosy z odległości 20-30 cm, lub zaaplikować go na wybrane pasma, aby je podkreślić. Jeżeli chcemy zwiększyć objętość naszej fryzury to należy pochylić głowę w dół i spryskać włosy u nasady. Teraz kilka moich uwag. Otóż ten lakier w zasadzie jest moim kosmetykiem podróżnym. Skusiłam się na niego ponieważ jest malutki, lekki i idealnie mieści się w mojej zazwyczaj wypchanej torbie. Zabieram go ze sobą do rodzinnego domu, albo w różne inne podróże, kiedy wiem, że go na pewno użyje. Mimo, iż jest niewielki to ze względu na małą częstotliwość jego używania starcza mi naprawdę na długo. Tak jak w przypadku poprzedniego korzystam z niego głównie w celu poskromienia mojej grzywki. Dostępny jest w 4 stopniach utrwalenia, ja mam ostatni, czyli czwarty. Nie skleja włosów i nie obciąża ich nadmiernie, rzeczywiście bardzo łatwo się go rozczesuje. Jest również dosyć wytrzymały, a dodatkowo ma przyjemny zapach. Jestem z tego produktu bardzo zadowolona i jak najbardziej go polecam. Jeżeli potrzebujecie tak jak ja małego lakieru, który idealnie sprawdzi się na Waszych włosach, a dodatkowo nie obciąży bagażu  podczas podróży to myślę, że ten będzie doskonały.

Cena ok 7-10 zł

Kochani mam nadzieję, że recenzja Wam się podoba. Starałam się, by była rzeczowa, ale jednocześnie interesująca. Jestem bardzo ciekawa, czy Wy również macie takie kosmetyki, które używacie do zadań specjalnych, a może polecacie jakieś lakiery, czy pianki, które wypróbowaliście? Z chęcią poznam Wasze odpowiedzi na te pytania. Jestem bardzo zadowolona, że pod wieloma moimi postami dostarczacie mi cennych inspiracji. Tymczasem zostawiam Was z recenzją i do następnego! :)

Latest posts by Monika (see all)

Monika

17 Comments

  1. Dziękuję ;)
    a kreski robię kredką do oczu ;D Lata praktyki ;D Praktycznie od kiedy się maluję używam czarnej kredki ;D heh ;D
    A Fotki zdobyczy za niedługo będą tylko pstryknę ;D
    A recenzja bardzo interesująca ;) Lubię lakiery z Nivea między innymi dlatego, że jako jedne z niewielu mają przyjemny zapach ;) Pozdrawiam ;)

  2. Bardzo sympatyczny blog, ciekawe rzeczy :)
    jednak trochę mi przeszkadza to że piszesz baaaardzooo obszernie przez co jest mało czytelne np. o piance wręcz nie mogę czytać tak dużo.
    PS. Mimo to jest tu bardzo miło, nawet dałam radę przeczytać wczoraj wszystkie Twoje posty :)

    • Dziękuję bardzo za komplement, ach wiem, że czasem dużo piszę, ale staram się też dodawać krótsze posty, już chyba taki mój urok, że piszę dużo. Jestem pełna podziwu, że przeczytałaś tyle postów! Dziękuję Ci bardzo, cieszy mnie to przeogromnie! :)

  3. Ja jak prostuję włosy, to potem zawsze spryskuje je lakierem L’Oreal Elnett. Muszę stwierdzić, że nie jestem z niego zadowolona :( Myślałam, że jak Penelopa go tak reklamuje to może faktycznie będą z niego jakieś cuda :P ale o wiele lepszy był lakier z Welli, który kilka razy używałam od mojej koleżanki… Więc nie polecam!

    Ja również Ci życzę udanych wakacji i porządnego odpoczynku! :) :*

  4. Jej, długi ten wpis, ale przeczytałam ;) Bardzo miło tu u Ciebie.
    Z moimi włosami nie da się wiele zrobić. Mam na głowie burzę kręconych włosów. Raz mi je wyprostowali, spryskali toną lakieru itd. (dodam, że to na pokazach fryzjerskich było), ale po 1,5h efekt zaczął znikać. Ostatnio doceniam jedwab do włosów, który w niewielkim stopniu ogranicza puszenie się moich włosów.
    Ostatnio postanowiłam sobie, że trochę o nie zadbam i szukam teraz bardziej naturalnych kosmetyków do włosów. Zobaczymy czy to coś pomoże. A po wakacjach zamierzam przetestować zabieg regeneracji włosów u fryzjera.

  5. lakier nivea i wellaflex – używałam i były to moje ulubione lakiery! najgorszy lakier jaki miałam w życiu to garniera okropieństwo – włosy nieutrwalone i posklejane :/
    jak zwykle przydatne porady u Ciebie :) lubię tu zaglądać bo wiem że przeczytam tu coś praktycznego! skuszę się chyba na tą piankę bo piszesz że dodaje objętości włosom a takiej potrzebuję :) ) pozdrawiam!!

  6. Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że podoba Ci się mój blog i to co robię :) Już niedługo kolejny post, tak więc zapraszam ponownie do mnie :) )
    Widzę Twój blog jest pełen porad i ciekawostek, z których na pewno skorzystam.
    Pozdrawiam

    http://www.ladypompa.blogspot.com

  7. dziękuje bardzo za miły komentarz oczywiście się zarumienilam do monitora xD
    ja podobno nie mogę używać pianki bo mam za suche wlosy, ale lubię lakiery czasami i też z nivei :) pozdrawiam :)

  8. Swietny blog! Nie spotkałam się z aż tak dużą różnorodnością w jednym blogu! Jestem tym mile zaskoczona bo te porady na lato są idealne ;) . Oczywiście dodaje do polecanych :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *