Cracow Fashion Awards 2011.

Moi drodzy w ostatnią niedzielę (27.03) miałam okazję uczestniczyć w gali Cracow Fashion Awards. Jest to gala rozpoczynająca Cracow Fashion Week, czyli krakowski tydzień mody. Podczas jej trwania  tegoroczni absolwenci SAPU, czyli  Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru prezentują swoje dyplomowe kolekcje. Zostają oni ocenieni przez Radę Wysokich Krawców oraz Radę Mediów, którzy wyłaniają spośród nich zwycięzców. Jest to impreza zamknięta, a więc wymagająca specjalnego zaproszenia. Miałam ogromne szczęście ponieważ jakimś cudem udało mi się je wygrać na blogu: http://ksavery.wordpress.com/. Po pierwsze byłam przeogromnie szczęśliwa, bo nie przypominam sobie, bym ostatnimi czasy coś wygrała. Po drugie uwielbiam modę i marzyłam, by kiedyś znaleźć się na jakimś pokazie. Po trzecie poczułam się troszkę jak VIP, bo to impreza zamknięta i nie każdy mógł się na niej pojawić. Wreszcie po czwarte miałam okazję zobaczyć na żywo osobistości ze świata mody, takie jak Dorota Wróblewska, czy Ewa Minge. Continue Reading

Chcesz być trendy postaw na biel.

Ten wpis postanowiłam poświęcić jednemu z trendów sezonu wiosna/lato 2011. Jak się już domyśliliście po wymownym tytule chodzi o biel. Muszę przyznać, że podobnie jak jeans wkradła się ona w listę najnowszych trendów. Niegdyś kojarzona była niemalże wyłącznie z czystością i nieskazitelnością, przez co stała się doskonałym kolorem pasującym do sukien ślubnych, czy też komunijnych. Teraz coraz częściej mówi się, że biel to „druga czerń”. Zagościła ona na dobre w pokazach największych projektantów mody. Mogliśmy ją zobaczyć między innymi na pokazie Dolce&Gabbana, Alexandra Wanga, Calvina Kleina, Michaela Korsa, Chloe i wielu innych. Do kupna ubrań w tym kolorze przekonują nas  również styliści z wielu magazynów modowych.

Ja osobiście nie skusiłam się jeszcze na zakup niczego białego w tym sezonie. W moim przypadku powód jest prosty. Boję się, że z moim ogromnym szczęściem biel nie była by zbyt długo sobą. Aczkolwiek ostatnio coraz częściej się zastanawiam czy nie sprawić sobie jakiejś części garderoby w tym kolorze.  Na początek rozmyślam nad białym T-shirtem z jakimś ciekawym nadrukiem. Byłby w sam raz odpowiedni na lato. Pisząc ten post przypominała mi się historia moich materiałowych, białych,  krótkich spodenek. Kupiłam je w podstawówce, albo gimnazjum w Big Starze i wyobraźcie sobie, że służą mi do dziś. Mam do nich ogromny sentyment, przeżyły ze mną tyle lat. Moja mama wiele razy próbowała mi je wyrzucić twierdząc, że są już szare i nie do użytku, a ja zawsze je ratowałam. Uważam, iż idealnie nadają się na plażę, dlatego, co roku gdy robię przegląd szafy nadal je zatrzymuję. :)   Continue Reading

Kino z dawnych lat.

Witajcie! Dziś kolejny wpis z kategorii film i literatura. Tym razem chciałabym Wam gorąco polecić zakup nowej kolekcji filmowej, która od niedawna jest dostępna w różnych punktach sprzedaży. Seria nosi nazwę „Ikony kina”. Ma ona składać się z 24 unikatowych klasyków kina minionych lat. Niewątpliwie plusem jest, iż są to filmy z udziałem największych ikon, takich jak Audrey Hepburn, Gregory Peck, Marilyn Monroe, Grace Kelly, Gary Grant, Sophia Loren i wielu innych. Już dla tego faktu warto zaopatrzyć się w filmy z tej kolekcji. Dodatkowo każda płyta dostępna jest z książeczką, w której znajdziemy ciekawe informacje na temat poszczególnego filmu, a to według mnie również jest dużym plusem.

Moje zainteresowanie serią „Ikony kina” nie jest bezpodstawne. Studia kulturoznawcze, które ukończyłam były obfite w tematykę związaną z kinem i sprawiły, że stało się ono obok mody moją drugą pasją. Seria „Ikony kina” jest dla mnie szczególnie atrakcyjna, ponieważ kinematografię minionych lat uważam za bardzo ważną i traktuję ją jako podwaliny współczesnej sztuki filmowej. Bez bicia przyznaję, że niektóre pozycje z  tej kolekcji oglądałam tak dawno, że mało, co z nich pamiętam. Nie ukrywam również, iż wielu z filmów, które mają się ukazywać kolejno w serii nie miałam okazji w ogóle oglądać. Tym bardziej cieszę się, że będę sobie mogła niektóre przypomnieć, a inne obejrzeć po raz pierwszy. Może to dziwne i może wyda się Wam, że to pogląd iście prehistoryczny, ale jeśli chodzi o kilka z moich ulubionych filmów to nie wyobrażam sobie, by ściągać je z Internetu. Wolę pójść do sklepu kupić finezyjnie zapakowaną płytę i kontemplować później swoją ogromną radość. Dlatego bardzo się cieszę, że będę miała okazją skompletować własną, gustownie wyglądającą kolekcję filmową.  :) Continue Reading

W roli głównej: koszula jeansowa.

Dzisiaj kolejny modowy wpis. Tym razem na moim celowniku znalazła się koszula jeansowa. Pewnego razu będąc na zakupach spostrzegłam, że zasiedliła się ona na dobre w wielu sklepach. Mało tego, stylistki z wielu gazet o modzie wręcz zachęcały, by na naszej liście must have umieścić wspomnianą już koszulę jeansowa bądź inny element ubioru z tego materiału. Po dosyć długich przemyśleniach stwierdziłam, że zaopatrzę się w taką rzecz i będzie to właśnie koszula jeansowa. Idąc na zakupy miałam już gotową wizję, jak chciałabym, żeby ona wyglądała. Marzyłam o dłuższej koszuli, którą będę mogła założyć zarówno do legginsów, jak i do zwykłych spodni. Nie chciałam jednak, by wyglądem przypominała ona sukienkę. Interesowała mnie tak zwana średnia długość. Jakież było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że nie mogę spełnić swego marzenia. Powód jest prosty: wszystkie koszule, jakie przymierzałam nie spełniły jednego mojego oczekiwania, które w tym przypadku okazało się kluczowe – były zwyczajnie za krótkie. Przemierzyłam ulubione sklepy w Galerii Krakowskiej (jest ich naprawdę wiele), a moje serce zalało się smutkiem. Na swojej drodze jednak spotkałam sklep Vero Moda, który nie wiedzieć czemu ominęłam w poszukiwaniach i tam znalazłam idealna koszulę. Od tamtej chwili można mnie w niej często zobaczyć, bo bardzo ją polubiłam. Noszę ją najczęściej w towarzystwie białego podkoszulka. Tak w skrócie przedstawia się historia kupna mojej wymarzonej koszuli. :) Continue Reading

Modna książka.

Dzisiaj chciałabym zachęcić Was do przeczytania książki Sophie Kinselli „Wyznania zakupoholiczki”, a przy okazji do obejrzenia filmu, który powstał na jej podstawie. Niemalże zawsze czytam najpierw książkę, a dopiero potem, jeśli jest taka możliwość oglądam film, który powstał w jej oparciu. Tym razem było inaczej. Film „Wyznania zakupoholiczki” obejrzałam jakieś dwa lata temu, a książkę skończyłam czytać jakieś dwa tygodnie temu. Wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Książka jest pisana przyjemnym, lekkim językiem, szybko się ją czyta. Właściwie gdybym porządnie nad nią przysiadła to być może przeczytałabym ją w  ciągu jednego dnia, ale chyba  małe lenistwo nieco rozciągnęło ten proces.

Teraz krótko o książce. Jej bohaterką jest trzydziestoletnia dziennikarka o niezbyt wysokich dochodach- Rebecca Bloomwood. Jak się pewnie domyślacie to nasza tytułowa zakupoholiczka. Uwielbia kupować, szczególnie w markowych sklepach. Jej uzależnienie z czasem sprowadza na nią prawdziwy deszcz tarapatów. Ścigają ją banki, pieniędzy wciąż ubywa, ale ona nie potrafi odmówić sobie kolejnej okazji do zakupu. Tłumacząc sobie potrzebę zakupu przedmiotu, bez którego w zasadzie mogłaby się obyć, potrafi osnuć wokół niego historię, która podnosi jego rangę do rzeczy niezbędnej w jej życiu. W zasadzie to sama dałam się również nabrać na sztuczki Rebecci. Nadchodzi jednak w jej egzystencji moment, kiedy to musi stawić czoło wszystkim problemom i odradza się jak feniks z popiołów. Całej tej historii towarzyszy oczywiście wątek miłosny, ale o tym dowiecie się więcej po przeczytaniu książki, bądź obejrzeniu filmu. Continue Reading